Opisany w agencji EFE jako „legenda hiszpańskiego futbolu” Cazorla ostatnio bronił barw Realu Oviedo, z którym najpierw wywalczył awans do ekstraklasy, a w następnym roku z niej spadł.
- Teraz, kiedy wszystko się kończy, kiedy odwieszam buty, kiedy hałas przeradza się w ciszę, wszystko wydaje się być we właściwym miejscu
- powiedział pomocnik w materiale wideo.
W Oviedo, które nazywa swoim domem, grał od 2023 roku, ale tam też kształcił się jako nastolatek, zanim podpisał pierwszy profesjonalny kontrakt - z Villarrealem w 2003. Do tego klubu wracał później jeszcze dwukrotnie, a w międzyczasie bronił barw Recreativo Huelva, Malagi i Arsenalu. Trzy lata spędził też w katarskim Al-Sadd.
W swoim ostatnim sezonie rozegrał 28 spotkań, ale tylko sześć w wyjściowym składzie.
Cazorla był bliski zakończenia kariery już w połowie poprzedniej dekady. W 2013 roku doznał w towarzyskim meczu Hiszpanii z Chile uszkodzenia stawu skokowego, miał też problem z więzadłem w lewym kolanie. Urazów długo nie udawało się zaleczyć, a kiedy już piłkarz nawet wracał na boisko, odczuwał ból i wkrótce znów musiał pauzować.
- Przyzwyczajałem się do bólu. Było w porządku, gdy byłem rozgrzany, mogłem grać, ale już w przerwie z oczu ciekły mi łzy
- wspominał przed laty w wywiadzie dla „Marki”.
Piłkarz wówczas Arsenalu przyznał też, że w pewnym momencie groziła mu amputacja stopy, a od brytyjskich lekarzy usłyszał nawet: „Powinieneś być zadowolony, jeśli jeszcze kiedykolwiek będziesz mógł pobiegać z synem po ogródku”.
- Okazało się, że infekcja uszkodziła mi kość piętową i „zjadła” ścięgno Achillesa. Brakowało mi ośmiu centymetrów!
- relacjonował.
Z Arsenalem zdobył dwukrotnie Puchar Anglii i Tarczę Wspólnoty (odpowiednik Superpucharu). Kilka trofeów wywalczył również w Katarze, ale te najcenniejsze otrzymał za triumf w Euro 2008 oraz rozgrywanym na boiskach Polski i Ukrainy Euro 2012. W obu tych turniejach rozegrał łącznie siedem spotkań.