Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Kłopoty polskiego jedynaka w NBA. Jeremy Sochan nawet nie powąchał parkietu

Jeremy Sochan nie zagrał nawet minuty w meczu San Antonio Spurs z New York Knicks. "Ostrogi" wygrały po pasjonującej walce 134:132 i kontynuują świetny sezon w koszykarskiej lidze NBA. Reprezentant Polski, którego kontrakt w San Antonio dobiega końca, natomiast odgrywa w drużynie coraz mniejszą rolę i jego przyszłość w zespole z Teksasu jest niepewna.

San Antonio Spurs pokonali u siebie New York Knicks 134:132 w środowym starciu wiceliderów obu konferencji NBA. Całe spotkanie na ławce rezerwowych przesiedział Jeremy Sochan, który w ostatnich tygodniach ma coraz trudniejsze zadanie, by utrzymać stałe miejsce w rotacji.

Emocjonujący mecz w NBA

Mecz w Frost Bank Center był rewanżem za finał NBA Cup w Las Vegas, wygrany wcześniej przez Knicks 124:113. Obie ekipy przystępowały do środowego spotkania z identycznym bilansem 23–9, ale to „Ostrogi” poprawiły dorobek, przerywając serię dwóch porażek. To ich ósme zwycięstwo w ostatnich dziesięciu meczach.

Bohaterem wieczoru został Julian Champagnie, autor 36 punktów i klubowego rekordu 11 celnych trójek. Jego popis strzelecki pozwolił Spurs odrobić 19‑punktową stratę z drugiej kwarty. Po jego ostatnim trafieniu z dystansu gospodarze doprowadzili do remisu 116:116 na nieco ponad cztery minuty przed końcem.

Sochan poza grą w Spurs

Fakt, że Jeremy Sochan ponownie nie podniósł się z ławki, tylko podsyca dyskusję wokół jego roli w zespole. W ostatnich tygodniach sztab Spurs coraz częściej stawia na zawodników lepiej rozciągających grę rzutem z dystansu, co ma ułatwić maksymalne wykorzystanie potencjału Wembanyamy i poprawić grę Spurs w ataku.

Sochan, ceniony za wszechstronność, energię i obronę na kilku pozycjach, wciąż szuka regularności po atakowanej stronie parkietu. Eksperci zwracają uwagę, że to naturalny etap rozwoju młodego zawodnika w drużynie budowanej wokół supergwiazdy. Analitycy amerykańskich mediów podkreślają, że Polak ma stabilną pozycję w NBA jako perspektywiczny „two‑way player”, a obecny okres może okazać się dla niego ważną lekcją – zarówno pod kątem dostosowania się do nowej roli, jak i pracy nad rzutem z dystansu oraz decyzjami w ataku.

Wielu komentatorów uważa, że jeśli Sochan poprawi skuteczność i odnajdzie się w bardziej wyspecjalizowanej roli – jako elastyczny obrońca, który nie „zapycha” ataku – jego znaczenie w rotacji znów wzrośnie, niezależnie od tego, czy będzie to w San Antonio, czy ewentualnie w innym klubie w przyszłości.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane