Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Futbol i turyści wracają do domu

Po meczu Włochy–Anglia do domu wracają nie tylko angielscy piłkarze, których bazą treningową był Kraków, ale i nieliczni kibice z Wysp, którzy zdecydowali się na pobyt w grodzie Kraka.

Autor:

Po meczu Włochy–Anglia do domu wracają nie tylko angielscy piłkarze, których bazą treningową był Kraków, ale i nieliczni kibice z Wysp, którzy zdecydowali się na pobyt w grodzie Kraka. Niestety wbrew oczekiwaniom Euro przyniosło straty wielu hotelarzom i restauratorom…

W jednym z popularnych pubów w centrum Krakowa najważniejszy mecz drużyny trenera Roya Hodgsona oglądało raptem kilkunastu kibiców z Wysp. To mniej niż przychodzi tu na mecze Ligi Mistrzów czy ważniejsze pojedynki angielskiej Premiership. Kibiców angielskich do Krakowa miała przyciągnąć narodowa drużyna, która wybrała to miasto na swoją siedzibę. Przyciągnął ich jednak przede wszystkim tani alkohol i „dziewczyny, dziewczyny, dziewczyny”, co często podkreślają. – Spędziliśmy fantastyczny czas, nic złego nas nie spotkało. Szkoda, że jesteśmy tu tak krótko – mówi „Codziennej” Dusty, kibic z Wolverhampton. – Cóż, wraz z naszą reprezentacją futbol wraca do domu, to my też – dodaje. – Idę się pakować – rzuca na odchodne Bob, mieszkaniec Portsmouth, załamany porażką swojej reprezentacji. Smutek widoczny na twarzach brytyjskich kibiców może jednak za chwilę udzielić się krakowskim kupcom, hotelarzom i restauratorom.

Nie dość, że nie zarobiłem, to jeszcze mam straty – mówi „Codziennej” Michał Bałas, właściciel hostelu w centrum Krakowa. – W porównaniu z zeszłym rokiem obroty w hostelu spadły o 50 proc. Zwykli turyści wystraszyli się najazdu kibiców i wybrali inne miejsca na odpoczynek. Kibice bywali tylko w meczowe dni, a i to się teraz skończy – dodaje. Podobne nastroje słychać wśród restauratorów. – Klimatu mistrzostw w Krakowie nie czuć, a przecież miasto ma warunki do organizowania tego typu imprez. Jedynie w dni, gdy grała Polska, obroty skoczyły kilkakrotnie
– mówi Mateusz, pracownik lokalu gastronomicznego.

Kraków wykorzystał swoją szansę – przekonuje Marcin Kandefer z Wydziału Informacji, Turystyki i Promocji Miasta Krakowa. – Miasto zyskało m.in. dzięki temu, że stworzyliśmy profesjonalną bazę dla kilkuset dziennikarzy z całego świata, którzy byli oczami i uszami całego świata – mówi „Codziennej”. Pytany o spadek obłożenia w hotelach odpowiada:
Za wcześnie na takie słowa. Ewentualny spadek obrotów będziemy mogli ocenić, porównując do analogicznego okresu z ubiegłych lat. Poczekajmy.
Kandefer zwraca uwagę, że Kraków, początkowo przedstawiany (m.in. w słynnym paradokumencie BBC „Stadiony nienawiści”) jako „miasto noży” – arena najkrwawszych piłkarskich derbów Europy, ostatnio zyskał uznanie nawet brytyjskich tabloidów, które pisały o nim jako o „piątym polskim mieście Euro”. Dla przeciętnych krakowian to jednak małe pocieszenie. Co prawda z trzech drużyn, które wybrały miasto na swoją bazę, zostają jeszcze Włosi, jednak kibiców z Italii jest tu jak na lekarstwo. Rozgoryczenie potęguje to, że praktycznie niewykorzystany został zbudowany za olbrzymie pieniądze (ponad 500 mln zł) stadion Wisły, którego budowa zwróci się miastu za… 415 lat.

Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Sport