Teraz oczywiście elity rządzące przystąpią znów do generowania konfliktu, szczucia jednych Polaków na drugich. Znów przestaniemy się uśmiechać, będziemy zirytowani i będziemy wobec siebie agresywni, złośliwi, nieprzyjaźni. Bo tak właśnie ma być. Wiadomo przecież, że gdy Polacy stają się wspólnotą, przestają być bezwolni. Nawet gdy zdejmiemy flagi z samochodów (choć moja będzie wisiała nadal), pamiętajmy więc o tej wspólnocie Polaków. Ona znów się pokazała. Tym razem w swojej ludycznej, nieco anarchicznej formie prostych odruchów sportowej solidarności. Chrońmy ją.
