Już dziś reprezentacja Polski rozpocznie kolejny rozdział piłkarskiej historii naszego kraju. Nie paraliżuje Pana to, że kilkadziesiąt milionów Polaków z wielką nadzieją patrzy na Pana i na naszą kadrę narodową?
Oczywiście jestem świadomy presji, ale w Niemczech grywałem już na wielkich, wypełnionych po brzegi stadionach. W Bundeslidze normą jest 50 tys. kibiców na meczu, więc przyzwyczaiłem się do stresu, nerwów, wielkich oczekiwań. Poza tym zawód piłkarza oprócz pięknych chwil niesie ze sobą także to, że jest się obserwowanym, czasami przez miliony kibiców. Szczególnie podczas takiej imprezy jak Euro.
Trudno sobie wyobrazić, że Robert Lewandowski, największa gwiazda reprezentacji Polski i Pana rywal w walce o miejsce w składzie, mecz z Grecją rozpocznie na ławce rezerwowych. Ciężko Panu znieść świadomość, że w tej drużynie będzie Pan rezerwowym, dopóki Lewandowskiemu coś się nie stanie?
W klubie również pełnię funkcję dżokera, więc nie jest to dla mnie żadna nowość. Jeżeli zespołowi nie będzie szło, a trener Franciszek Smuda da mi szansę, wtedy spróbuję zmienić bieg meczu. Jeśli więc będzie potrzeba – jestem gotowy, aby wejść na boisko i pomóc. Mam jednak nadzieję, że takiej potrzeby nie będzie i to nasza reprezentacja będzie stawiała warunki Grekom.
Jeżeli nie będzie takiej potrzeby, to Pan cały turniej może przesiedzieć w rezerwie. To raczej niezbyt zachęcająca perspektywa.
Najważniejsze jest dla mnie dobro zespołu i wygrana. Naprawdę nie interesuje mnie to, kto będzie strzelał gole i grał. Liczy się cała reprezentacja, a nie jeden Sobiech. Moje prywatne ambicje nie górują nad całą drużyną.
Treningi i przebywanie z Lewandowskim, niekwestionowanym liderem kadry, uczą Pana czegoś nowego?
Zawsze można się czegoś nauczyć, szczególnie na zgrupowaniu kadry. W ogóle treningi z reprezentacją dają bardzo dużo. Nie tylko z Robertem, ale z każdym innym zawodnikiem. O, i oczywiście z trenerem Tomkiem Frankowskim.
Frankowski, który wciąż gra w Jagiellonii, mógłby jeszcze zagrać w reprezentacji?
Jest trenerem i chyba tak pozostanie (śmiech). Ale Tomek Frankowski ma wielkie doświadczenie i umiejętności. Praca z nim to przyjemność.
Przez ostatnie dni analizowaliście grę Greków. Co Pan wie na temat greckich obrońców?
Grecy mają bardzo dobrą defensywę. Mało meczów przegrywają, tracą niewiele bramek. Dwóch piłkarzy znam bezpośrednio z boisk Bundesligi, to bardzo dobrzy zawodnicy. Mam na myśli Sokratisa Papastathopoulosa z Werderu Brema i Kyriakosa Papadopoulosa z Schalke Gelsenkirchen.
Jaki jest Pana bilans rywalizacji z nimi?
Przeciwko Werderowi grałem, ale niestety przegraliśmy. W meczu z Schalke w ogóle nie wystąpiłem.
Całość wywiadu w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"
