Świat obiegły właśnie relacje o tym, jak w czasie meczu drużyny Traktor Sazi Tabriz jego kibice wznosili antyrządowe hasła i śpiewali ideologicznie niesłuszne piosenki. Chcieli w ten sposób zwrócić uwagę na przemilczany problem katastrofy ekologicznej nad jednym z jezior w północnym Iranie.
Okazuje się, że w Iranie stadiony sportowe są miejscami protestów politycznych, porównywanymi skutecznością nawet do Internetu. Kibice korzystają z faktu, że władza nie może aresztować wielu tysięcy ludzi na raz.
Nie ma też mowy o zamykaniu stadionów. Są one bowiem własnością ludzi z nomenklatury, wskazanych przez prezydenta Ahmadineżada i przynoszą im krociowe, niekontrolowane zyski. Inni jego nominaci są działaczami władz sportowych. Skąd my to znamy…?
W wyniku transmisji telewizyjnych hasła kibiców stawały się coraz bardziej rozpoznawalne. Totalitarny reżim, nie mogąc i nie chcąc tych transmisji likwidować, wpadł na pomysł, który może być inspiracją dla „zaprzyjaźnionych telewizji” Platformy Obywatelskiej. Mecze transmitowane są bez dźwięku.