W pozwie złożonym w Sądzie Okręgowym w Opolu Zembaczyński domaga się m.in. przeprosin w mediach i wpłaty na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Sprawa dotyczy naleśnikarni, którą w przeszłości prowadził Zembaczyński. "Prowadziłem rentowny biznes, który przynosił zyski. Sprzedałem go innemu przedsiębiorcy, gdy podjąłem decyzję o zmianie życiowych priorytetów" - powiedział Zembaczyński na konferencji prasowej.
Przyznał, że informacja o rzekomej plajcie jego biznesu znalazła się w artykule opublikowanym w "Gazecie Wyborczej" kilka lat temu, jednak podkreślił, że wielokrotnie i publicznie ją prostował. Zembaczyński stwierdził, że rozpowszechnianie tej informacji w trakcie kampanii przez Kowalskiego uznaje za "przejaw celowego szyderstwa" pod nie tylko pod jego adresem, ale i setek tysięcy małych przedsiębiorców w Polsce.
Zembaczyński powiedział, że w pozwie domaga się "zaprzestania rozpowszechniania nieprawdziwych informacji, przeprosin w mediach i trzech tysięcy złotych na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy".
Trzech tysięcy - to jest dwanaście setnych punktu procentowego tego, co Janusz Kowalski zarobił według portalu OKO.press dzięki "dobrej zmianie" przez ostatnie lata, a mówi się o kwocie 2,34 mln zł
- powiedział Zembaczyński.
Kowalski startujący w wyborach z trzeciego miejsca opolskiej listy PiS, były wiceprezydent Opola i były członek zarządów PGNiG i PWPW, został wymieniony w publikacji portalu poświęconej osobom związanym z PiS zasiadającym we władzach spółek giełdowych z udziałem Skarbu Państwa.
Kowalski na konferencji prasowej zorganizowanej już po konferencji Zembaczyńskiego przeprosił polityka Nowoczesnej.
"Przepraszam cię, Witoldzie, za to, że zaufałem "Gazecie Wyborczej", która pisała o tym, że twój biznes - naleśnikarnia nie wypalił. Bardzo cię za to, Witoldzie, przepraszam
- powiedział Kowalski.
Jak dodał, od tej pory nie będzie o Zembaczyński mówił inaczej, jak "Król naleśników". Jednocześnie wyraził nadzieję, że Zembaczyński przyjmie jego zaproszenie do debaty na tematy istotne dla województwa opolskiego, czego - podkreślił Kowalki - do tej pory konsekwentnie odmawiał.
Zgodnie z kodeksem wyborczym sprawy w trybie wyborczym są rozpatrywane w ciągu 24 godzin w trybie nieprocesowym. Na postanowienie Sądu Okręgowego przysługuje zażalenie do sądu apelacyjnego, który także ma 24 godziny na podjęcie ostatecznej decyzji.