54-latek usłyszał ponadto zarzut usiłowania zabicia żony właściciela fermy, do której celował z broni, ale ta nie wystrzeliła. Prokurator oskarżył go też o kradzież złotego łańcuszka z krzyżykiem o wartości 15 tys. złotych, który zerwał z szyi zabitego mężczyzny oraz o nielegalne posiadanie broni.
Do zdarzenia doszło we wrześniu 2019 r. w jednym z kurników na fermie w wielkopolskich Zadowicach w gminie Godziesze Wielkie. 34-latek kilka miesięcy wcześniej kupił fermę w Zadowicach, do której przeprowadził się z rodziną. Zamieszkał z żoną, teściową i dwójką dzieci. Najmłodsze z nich urodziło się dwa miesiące przed zdarzeniem. W jednym z budynków gospodarczych zamieszkał 54-letni pracownik. Właściciel fermy i jego pracownik znali się wcześniej, obaj pochodzili z Wałcza w województwie zachodniopomorskim.
Jak ustalono, między właścicielem fermy drobiu a jego pracownikiem doszło do kłótni, która przerodziła się w bójkę.
Oskarżony wyszedł do innego pomieszczenia, z którego wziął pistolet i magazynek. Gdy wrócił oddał dwa strzały w okolice głowy pokrzywdzonego, które doprowadziły do jego śmierci. Potem tą samą bronią groził żonie zabitego i żądał wydania 120 tysięcy złotych. Broń nie wystrzeliła, kobieta zdążyła uciec i schować się w domu
– powiedział rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp. Maciej Meler.
54-latek po zabójstwie uciekł z miejsca zdarzenia, porzucając broń. Policjanci zaczęli wówczas poszukiwania podejrzewanego o zbrodnię. Na stronie internetowej kaliskiej komendy policji opublikowano dane i wizerunek poszukiwanego. Jednym ze znaków rozpoznawczych był wytatuowany na jego twarzy napis "Kocham cię Beatko".
Krzysztofa K. zatrzymano tego samego dnia wieczorem w pustostanie przy ulicy Parkowej w Kaliszu.
Podczas śledztwa Krzysztof K. przyznał się do zabójstwa 35-latka, kradzieży i nielegalnego posiadania broni. Nie przyznał się do usiłowania zabicia żony swojej ofiary. Podczas śledztwa sprawdzono broń, której użyto do zabójstwa; pochodzi ona z okresu II wojny światowej. "Nie była wcześniej notowana, jako broń użyta do przestępstwa" – wyjaśnił Meler.
54-latek miał wcześniej konflikty z prawem.
Sprawca był wielokrotnie karany za rozbój z użyciem przemocy. Ustalono też, że mężczyzna dopuścił się czynów w warunkach recydywy, czyli po odbyciu kary co najmniej 6 miesięcy więzienia
– mówił prokurator Maciej Meler.
Oskarżonemu grozi od 12 lat więzienia do dożywocia.