Rozprawa w tej sprawie odbyła się w czwartek.
"Z uwagi na zawiłość sprawy sąd postanowił odroczyć wydanie wyroku w tej sprawie do 20 listopada" - poinformowała rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, Joanna Organiak.
W lutym Sąd Okręgowy w Gdańsku skazał Bartłomieja R. na 15 lat więzienia. Wyrok ten objął też karę za zarzut posiadania przez oskarżonego w komputerze treści pornograficznych z udziałem dzieci. Sąd nakazał też zapłatę przez oskarżonego pokrzywdzonej Kamili R. 50 tys. zł zadośćuczynienia.
Od wyroku tego apelację wniósł obrońca Bartłomieja R.
Z ustaleń śledztwa wynika, że mężczyzna ze szczególnym okrucieństwem znęcał się psychicznie i fizycznie nad 31-letnią dziś kobietą od 2013 r. do 2 czerwca 2016 r., kiedy to wypchnął ciężarną żonę z balkonu.
Po upadku kobieta doznała urazu głowy, płodowi nic się nie stało. Dramatyczną sytuację widzieli robotnicy pracujący przy bloku, którzy zawiadomili policję i pogotowie ratunkowe.
Jak ustaliła prokuratura, znęcanie się polegało m.in. na tym, że oskarżony uderzał Kamilę R. pięścią i otwartą dłonią po całym ciele, bił ją metalową pałką i kablem, rozbił lustro na jej głowie, rzucał nią o podłogę i o ścianę, a także przypalał ją papierosami oraz kłuł igłami w okolicy pośladków. Prześladowana kobieta spędzała od czasu do czasu noce w piwnicy lub na dworcu PKP.
Bartłomiejowi R. zarzucono też, że znieważał swoją żonę słowami, kazał nagrywać jej rozmowy z bliskimi, a później je kontrolował.
Zarówno w trakcie śledztwa, jak i podczas procesu przed sądem niższej instancji, który toczył się za zamkniętymi drzwiami, oskarżony nie przyznał się do winy. Zaprzeczał, że znęcał się nad żoną i wypchnął ją z balkonu i że miał materiały pedofilskie.
Pokrzywdzona twierdziła zaś, że sama wypadła z balkonu na ziemię, szukając ucieczki z mieszkania przed atakującym ją mężem.
Według sądu niższej instancji, o tym, że to Bartłomiej R. spowodował upadek kobiety, przesądziły głównie zeznania robotników, którzy widzieli, jak mężczyzna chwycił kobietę za barki i wyrzucił z balkonu. Ponadto biegły sądowy uznał, że ułożenie ciała kobiety na ziemi świadczy, że najprawdopodobniej nie mogła ona wypaść sama z balkonu.