Konieczne jest inne podejście do struktur lokalnych Platformy Obywatelskiej, powiatów. Myślę o biurach w każdym powiecie, dofinansowywanych centralnie. Mamy bardzo dobre wyniki w dużych miastach, natomiast nie wygrywa ten, kto nie potrafi zadbać o powiat, niemalże o każdą gminę. Biura muszą przyciągać ludzi i muszą być takim miejscem, gdzie obywatele będą wiedzieli, że są mile widziani, uzyskują pomoc, radę i pole do zaangażowania
- argumentował obecny wiceprzewodniczący PO.
Zdaniem Siemoniaka inaczej powinny działać różne ciała statutowe PO, bardziej podmiotowe powinny być władze regionalne, władze powiatowe. Zaznaczył, że po zwycięstwie, jako przewodniczący chciałby tak kierować PO, żeby była w to zaangażowania większa grupy osób, żeby wykorzystać różne osobowości i talenty.
Kandydat na szefa PO przypomniał, że gdy w styczniu 2001 r. Andrzeje Olechowski wymyślił nazwę Platforma Obywatelska, to chodziło o stworzenie miejsca, gdzie wszyscy mogą się spotkać, razem działać, gdzie więcej ich łączy niż dzieli.
Taką Platformę chciałbym nadal tworzyć, wracając do korzeni w sensie otwartości i zaproszenia różnych nowych środowisk. Chciałbym, żeby PO otwarła się na najmłodszych. Stąd moja decyzja, żeby szefem kampanii był torunianin, poseł Arkadiusz Myrcha, reprezentujący najmłodsze pokolenie w polskiej polityce parlamentarnej. Czas na 20-,30-latków, ale w takiej partii jest miejsce dla wszystkich. Tak naprawdę kryterium wieku nie jest decydujące, liczy się energia
- mówił.
"Uważam, że wygra ten, kto przekona zwykłych członków Platformy" - dodał.
Siemoniak jest jednym z sześciorga kandydatów w wyborach przewodniczącego PO. O funkcję szefa tej partii ubiegają się także: Bartosz Arłukowicz, Borys Budka, Joanna Mucha, Bartłomiej Sienkiewicz i Bogdan Zdrojewski. Wybory na szefa PO odbędą się 25 stycznia, ewentualna druga tura 8 lutego.