W ostatnią sobotę policja weszła do domu adwokata reprezentującego Piotra W. i jednocześnie jednego z organizatorów Marszu Niepodległości - Bartosza Malewskiego.
Na portalu X mecenas opisał całe zajście. Przyznał, że całość trwała około półtorej godziny: „w moim mieszkaniu pojawiło się siedmiu funkcjonariuszy Policji. Mieli kuloodporne kamizelki, tarcze, a dwóch z nich trzymało już w dłoniach broń palną. Usłyszałem głośne, mocne walenie w drzwi mieszkania i wezwanie: "Policja, otwierać!". Otworzyłem. Na ich polecenie wyszedłem na klatkę schodową z rękoma za karkiem. Policjanci sprawdzili mieszkanie, a po wykluczeniu zagrożenia i wyjaśnieniu sytuacji zakończyli interwencję”.
Interwencja to pokłosie zgłoszenia, jakie otrzymała policja. Ktoś anonimowo przekazał, że Malewski pozbawił życia bliską mu osobę.
„Zgłoszenie było oczywiście całkowicie fałszywe. Ktoś posłużył się funkcjonariuszami jak narzędziem i doprowadził do wysłania uzbrojonego oddziału pod drzwi niewinnego człowieka. Teraz wyjaśnienia wymaga przede wszystkim to, kto świadomie wprowadził ich w błąd i w jakim celu. Hipotez jest kilka” - wskazał.
Szczegóły w artykule: Policja w domu szefa Marszu Niepodległości. Anonim i fałszywy donos
Policja w domu prezesa Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. "To nie był żart"
Telewizja Republika opublikowała nagranie z interwencji policji w domu Malewskiego. Dialog pomiędzy funkcjonariuszem a jednego z organizatorów Marszu Niepodległości przebiegał następująco:
Policjant: Czyli pan prezesem Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, tak?
Bartosz Malewski: Tak.
Policjant: I jest pan adwokatem. Rozumiem, że podejrzewa pan, że to był żart?
Bartosz Malewski: To nie był żart.
Policjant: Znaczy, taki nieśmieszny żart w stosunku do pana, żeby w ten sposób pana niepokoić, tak?
Bartosz Malewski: No tak, jest to seria, która się zdarza... To jest pierwszy przypadek, jeżeli o mnie chodzi.
Policjant: Dlatego zapraszamy pana na Żytnią 36, żeby złożyć zawiadomienie o tym, że ktoś w ten sposób chce pana nękać.
Bartosz Malewski: Zrobię to na pewno.
Policjant: My musieliśmy zrealizować interwencję.
Bartosz Malewski: A kiedy dostaliście zgłoszenie?
Policjant: Kilka minut temu. Przejazd na sygnałach uprzywilejowania, czas dojazdu, w zależności który...
Bartosz Malewski: To było mailowe czy telefoniczne?
Policjant: Szanowny panie, my dostajemy tylko i wyłącznie zgłoszenia przez radio. O tym, w jaki sposób ono dotarło do policji jako instytucji, nie jesteśmy panu w stanie powiedzieć, gdyż my nie dysponujemy taką informacją. Taka informacja nie jest nam w ogóle przekazywana, żebyśmy przypadkowej osobie podczas interwencji nie podali danych osoby zgłaszającej, do czego nie mamy prawa. Więc po pierwsze, nie dysponujemy taką informacją, a po drugie, nie możemy jej panu ujawnić.
Ale jeżeli złoży pan zawiadomienie o nękaniu, bo takie prawo panu przysługuje, to jako strona postępowania - sam pan zapewne siebie nie będzie reprezentował, mimo że jest pan prawnikiem, weźmie pan drugą osobę - do takich danych najprawdopodobniej będzie pan miał dostęp jeszcze przed etapem sądowym, jeśli w ogóle do niego dojdzie. Mówię „najprawdopodobniej”, ponieważ o ujawnieniu takich informacji nie decyduje policja, tylko prokurator.
Bartosz Malewski: To wiem.
Policjant: Dlatego, żeby nie wchodzić w kompetencje prokuratora, mówię, że najprawdopodobniej. Czy ma pan jeszcze jakieś prośby lub pytania w stosunku do nas?
#PILNE | Nagranie z interwencji policji u Bartosza Malewskiego. „To nie był żart, proszę Pana”. Kto zgłosił? Policja: „o ujawnieniu takich informacji nie decyduje policja, tylko prokurator”. #włączprawdę #TVRepublika https://t.co/6CXgBqMmOO
— Telewizja Republika 🇵🇱 #włączprawdę (@RepublikaTV) October 26, 2026