Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Urzędniczki MOPS oskarżone o pomówienie rodziny - uniewinnione

Tarnowski sąd ponownie uniewinnił urzędniczki miejskiego ośrodka pomocy społecznej od zarzutu pomówienia wielodzietnej rodziny, która skierowała przeciwko nim prywatny akt oskarżenia. Wcześniej sprawę do ponownego rozpoznania skierował Sąd Najwyższy.

Autor:

W 2017 r. urzędniczki Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Tarnowie skierowały do sądu pismo o wgląd w sytuację ośmioosobowej rodziny. Wówczas sąd nie podzielił obaw przedstawicielek MOPS, ale rodzice uznali, że zostali przez nie pomówieni i skierowali przeciwko nim prywatny akt oskarżenia.

Sąd uznał jednak, że kobiety działały w ramach swoich obowiązków i uprawnień służbowych - przekazał rzecznik tarnowskiego sądu okręgowego Tomasz Kozioł. Ich zamiarem - jak uzasadniono - nie było zniesławienie, a jedynie zwrócenie uwagi sądowi na zbadanie sytuacji tej rodziny.

Wcześniej sąd pierwszej instancji uznał, że kobiety dopuściły się zniesławienia, ale warunkowo umorzył postępowanie na okres próby. Apelację od tego wyroku wnieśli prawnicy rodziny. W sierpniu 2018 r. sąd okręgowy prawomocnie uniewinnił urzędniczki, uznając, że oskarżone działały w ramach swoich obowiązków i w granicach przysługujących im uprawnień. Pełnomocnicy rodziny złożyli wniosek o kasację. We wrześniu ub.r., jak poinformowało biuro prasowe Sądu Najwyższego, wniosek ten został uwzględniony.

Sprawa wróciła do ponownego rozpoznania w tarnowskim sądzie okręgowym. Ten - w poniedziałkowym wyroku - ponownie uznał, że urzędniczki są niewinne i nie pomówiły rodziny.

Sąd przyjął, że - jak relacjonował rzecznik - działały one "w ramach przysługujących im uprawnień, i że wystąpienie do sądu z wnioskiem - który miał zawierać pomawiające oskarżycieli prywatnych treści - mieściło się w ramach uprawnień i obowiązków służbowych obu oskarżonych".

Jak zaznaczył, zamiarem kobiet "nie było narażenie oskarżycieli prywatnych na utratę zaufania lub poniżenie w opinii publicznej". "Zamiarem było wyłącznie spowodowanie, by wobec sygnałów, które docierały do urzędniczek, czyli oskarżonych, sąd zbadał sytuację tej rodziny pod kątem tego, czy nie należy podjąć tam interwencji prawnej" - powiedział sędzia.

Rzecznik przypomniał, że pomówienie można przypisać osobie, które chce, a przynajmniej - przewidując taką możliwość - godzi się na to, że "to, co powie i napisze będzie dla drugiej strony zniesławiające, pomawiające". Wskazał, że w złożonym wniosku urzędniczki "opierały się na informacjach, docierających do nich różną drogą". "Zatem opierały się one na okolicznościach, które uznawały za fakty i prezentowały swoje opinie, oparte na tych faktach. Nie było tutaj elementu celowego podawania nieprawdziwych okoliczności, aby tym osobom zaszkodzić" - podkreślił sędzia.

Z takiego rozstrzygnięcia zadowolona jest dyrektor tarnowskiego MOPS Małgorzata Proszowska. "Gdyby zapadł inny wyrok, nie wyobrażam sobie, jak można by było wykonywać ten zawód. Kiedy cała sprawa się zaczęła, nasi pracownicy zastanawiali się, jak mamy pracować, jak reagować w takich sytuacjach, skoro w każdej chwili możemy być oskarżeni" - mówiła.

W sprawę zaangażowani byli prawnicy Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. "My w dalszym ciągu twierdzimy, że z materiału dowodowego jednoznacznie wynika, że pracownice MOPS we wniosku, który skierowały do sądu, zawarły nieprawdziwe, pomawiające tezy na temat rodziny" - wyjaśnił adw. Maciej Kryczka. W jego ocenie urzędniczki dopuściły się zniesławienia.

Argumentując, adwokat podkreślił, że "gdyby którakolwiek z tych tez, znajdujących się we wniosku znalazła potwierdzenie w stanie faktycznym, to sąd rodzinny musiałby ingerować". Jak przypomniał, sąd rodzinny nie dostrzegł jednak podstaw do interwencji.

Pełnomocnik rodziny zapowiedział również, że po zapoznaniu się z treścią uzasadnienia do orzeczenia, zostanie podjęła decyzja w sprawie ewentualnego złożenia kasacji.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska