44-letnia poszkodowana domaga się od kaszubskiego kurortu prawie miliona złotych zapłaty.
"Sąd uznaje roszczenie za usprawiedliwione co do zasady" - powiedziała sędzia Agnieszka Piotrowska.
Sąd ocenił, że choć system biernego hamowania na kolejce tyrolskiej występował, to nie był tak ustawiony, aby zapewnić pełne bezpieczeństwo i zadziałać w przypadku powódki.
"Nie jest kwestionowane, że powódka była osobą z nadwagą. Natomiast regulamin obowiązujący na urządzeniu dopuszczał udział osób w wadze do 120 kg. Nie ustalono, aby w tym przypadku waga powódki została przekroczona”
- uznał sąd.
"Pozwany, organizując taki park rozrywki i decydując się na dopuszczenie wszelkich osób o wadze do 120 kg, zobowiązany był do spełnienia wszystkich norm i zasad bezpieczeństwa. Nie zwalnia pozwanego z odpowiedzialności fakt, iż zostało przeprowadzone szkolenie. To krótkie szkolenie przed udziałem w zjeździe nie powoduje bowiem wyrobienia u uczestnika bezwarunkowych odruchów w zachowaniu. Ono tylko wstępnie pokazywało, jak to będzie wyglądało i jak powinni się zachowywać, co nie oznacza, że te osoby wszelkie manewry opanowały" - mówiła sędzia.
Orzeczenie sądu nie jest prawomocne.
Pełnomocnik powódki Łukasz Gański jest zadowolony z decyzji sądu.
"Wyrok wstępny oznacza, że sąd przyznał na razie co do zasady odpowiedzialność pozwanego. A co do wysokości ewentualnego odszkodowania i zadośćuczynienia sąd będzie dalej prowadził postępowanie. Wówczas będą musiały się pojawić opinie biegłych lekarzy i sąd oceni cały zgromadzony materiał dowodowy. Wyrok wstępny to jest instytucja rzadko stosowana, ale w tak skomplikowanych sprawach jak ta było to zasadne"
- powiedział dziennikarzom adwokat.
Do nieszczęścia doszło w sierpniu 2015 r. w kompleksie wypoczynkowo-rekreacyjnym nad jeziorem Wdzydze we Wdzydzkim Parku Krajobrazowym (Pomorskie). Lucyna S. przebywała tam na pracowniczym zjeździe integracyjnym. Jednym z jego z atrakcji był zjazd na kolejce tyrolskiej. Zgłosiło się do niego kilka osób, w tym także Lucyna S. Po dobraniu uprzęży oraz kasków instruktor z ośrodka przeprowadził szkolenie, które miał kończyć krótki, próbny zjazd na linie treningowej umieszczonej nisko nad ziemią.
W trakcie zjazdu kobieta obróciła się nagle tyłem do kierunku ruchu i uderzyła głową w drzewo. Ranna została przetransportowana śmigłowcem ratunkowym do szpitala w Gdańsku. U poszkodowanej stwierdzono pęknięcie rdzenia kręgowego. Kobieta jest teraz sparaliżowana od pasa w dół i leży w łóżku. Policja umorzyła postępowanie w sprawie wypadku.