Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

"To dopiero początek". Morawiecki: Następnym celem będzie Jarosław Kaczyński

– Najpierw pozbyli się nas, a po przegranych wyborach przyjdą po głowę prezesa - uważa Mateusz Morawiecki. Zdaniem byłego premiera - za działaniami wobec jego środowiska stoi grupa partyjnych działaczy, której celem jest przejęcie kontroli nad Prawem i Sprawiedliwością. Według niego obecne decyzje tylko osłabiają ugrupowanie.

Autor:

Po wczorajszym posiedzeniu Komitetu Politycznego rzecznik PiS Rafał Bochenek powiedział, że Komitet zatwierdził listę 44 osób, które nie złożyły w wymaganym terminie - do 23 lipca - oświadczenia o braku przynależności do stowarzyszeń politycznych. Dodał, że Komitet teraz kieruje sprawę do rzecznika dyscypliny partyjnej, co - jak podkreślił - jest wymogiem statutowym. 

Więc - zamiast szybkiego wykluczenia z partii prezes Jarosław Kaczyński zdecydował się zupełnie innego rodzaju posunięcie, kierując sprawy do rzecznika dyscypliny. Jak ustaliła Niezalezna.pl, procedura może potrwać znacznie dłużej, niż oficjalnie deklarowano, co wywołało nerwowe reakcje w obozie byłego premiera.

Szczegóły w artykule: Kulisy posiedzenia Komitetu Politycznego PiS. Nieoczekiwany ruch Kaczyńskiego krzyżuje plany Morawieckiego

W reakcji na wtorkowe decyzje były premier stwierdził: „to co dziś zostało ogłoszone po posiedzeniu Komitetu Politycznego PiS, odbieram jako próbę przeciągania tego kiepskiego serialu.”.

Ponadto, dziś o 9.30 przedstawiciele stowarzyszenia mają przedstawić szczegóły ustaleń dotyczących dalszego funkcjonowania po wczorajszym spotkaniu należących do niego polityków.

"Amputowali drugie płuco"

Dziś Mateusz Morawiecki gościł w porannej rozmowie "Wirtualnej Polski". Zapytany o to, czy faktycznie proponował kiedykolwiek podział PiS, odparł: "to jest zupełna nieprawda".

"Pan prezes sam w różnych rozmowach, również wobec świadków, jedna taka rozmowa była z udziałem Michała Dworczyka i Piotra Muellera, druga potem z udziałem Pawła Jabłońskiego. Pan prezes sam snuł takie rozważania: a może by partię podzielić, ja bym był prezesem honorowym tutaj na dwie części współpracujące razem. Tak, pan prezes snuł takie rozważania i takie rozważania później pojawiały się w różnych dyskusjach. Ja natomiast na pewno niczego takiego na wprost nie zaproponowałem panu prezesowi i w związku z tym nie zgadzam się z takimi wkładanymi mi w brzuch słowami"

– mówił Morawiecki.

Jak dodał - "w ramach stowarzyszenia "Rozwój Plus" przyjmujemy setki nowych członków, tysiące właściwie nowych członków i chcemy działać po to, żeby rzeczywiście ten rząd odsunąć od władzy. Ale najważniejszą rzeczą jest to, żeby wyborcy zobaczyli program, plan działania. I my zostaliśmy usunięci przez klub ze wszystkich grup wysyłkowych, grup WhatsAppowych. W XXI wieku tak naprawdę oznacza to wyrzucenie z klubu, wyrzucenie z partii".

Były premier stwierdził: "jeżeli ktoś chce dalej prowadzić jakieś tam talmudyczne procedury po stronie centrali Prawa i Sprawiedliwości, niech to sobie robi. Ja te gierki odkładam na bok i chcę dokończyć moją misję. Moja, nasza misja przerwana w 2023 roku. To misja silnej, wielkiej Polski. Chcę wielkiej Polski, a to, co się dzisiaj dzieje, prowadzi nas na manowce. Ja się nie zgadzam z taką polityką".

Wrócił pamięcią do kwietnia, do swojej wspólnej konferencji z Jarosławem Kaczyńskim.

Proszę popatrzeć na to, jakie ustalenia zapadły w kwietniu, które były potwierdzone przez pana prezesa i przeze mnie. Wychodzimy na konferencję, raptem trzy miesiące temu, mówimy o dwóch płucach, o dwóch skrzydłach. I te dwa płuca zaczynają działać. Konferencja w Warszawie, konferencja w Chełmie, konferencja i wiec w Gorzowie Wielkopolskim. To wszystko zaczyna dobrze działać, ale zaczyna działać również w widoczny sposób tak, że nasze sondaże się stabilizują, lekko wzrasta nam popularność w społeczeństwie, ale Konfederacja i Korona Polska wcale nie tracą swoich wyborców. Czyli ta grupa intrygantów musi nagle wymyślić coś nowego, co zrobić, żeby pokazać, że "to nie jest nasza wina, że skoro już tak, popełniliśmy jeden koszmarny błąd, czyli atakowaliśmy własny rząd, atakowaliśmy Prawo i Sprawiedliwość, kiedy byliśmy u władzy, podcinaliśmy gałąź, na której siedzimy, otworzyliśmy drzwi dla wyborców Prawa i Sprawiedliwości, żeby wyszli sobie do Konfederacji i do Korony".

Jak dodał - "i dalej teraz to nie działa mimo naszego radykalnego języka, mimo haseł rodem z Brauna i obchodzenia Grzegorza Brauna z prawej strony".

Dalej to nie działa, coś jest nie tak, a nie wiemy, co jest nie tak. W związku z tym rzućmy się na to drugie płuco i amputujmy to drugie płuco. No to amputowali to drugie płuco. 

– podkreślił, wyraźnie wskazując na "grupę intrygantów".

Morawiecki: po przegranej, przyjdą po głowę prezesa

Były szef rządu przyznał: "jeżeli ktoś raz kopie mnie po kostce, to otrząsnę się, pójdę dalej potem. Jeśli ktoś napluje mi na buty, mogę również jeszcze to znieść. Ale jeżeli ktoś w sposób ewidentny stara się rozhuśtać naszą łódkę, łódkę obozu patriotycznego, po raz kolejny zaczepia mnie lub robi jakieś brzydkie rzeczy, wylewa kubły pomyj, to trzeba coś na to odpowiedzieć. Zawsze nasza strona była stroną broniącą się, zawsze odpowiadaliśmy raz na trzy, cztery ataki drugiej strony, ale nie można cicho siedzieć i być bezwolnym narzędziem w rękach ludzi, którzy nie mają planu, działają na rzecz porażki Prawa i Sprawiedliwości".

Zapytany wprost o to, "dlaczego grupa tak zwanych maślarzy gra na porażkę Prawa i Sprawiedliwości? I dlaczego stara się zrobić wszystko, żeby do końca nas wypchnąć z partii?", odparł: "bo ta procedura trwa". Ocenił jednak, że w jego ocenie, "po przegranych wyborach, przyjdą po głowę prezesa".

My jesteśmy w partii, działamy w stowarzyszeniu Rozwój Plus i nigdzie się nie wybieramy. Natomiast dlaczego im na tym zależy? Otóż dlatego, że po przegranych wyborach oni przyjdą po głowę prezesa również. Kiedy już wypchną nas skutecznie z partii, to potem, jeśli partia osiągnie rezultat załóżmy 20 albo 21 proc., będzie miała o wiele, wiele mniej posłów, załóżmy o około 100-120 mniej posłów, to wypchną również samego pana prezesa, bo to będzie wtedy możliwe. Zresztą sam pan prezes to w bardzo wielu gronach podkreślał, że po przegranych wyborach on zamierza natychmiast ustąpić. 

– zaznaczył Morawiecki.

Jak dodał - "po poprzednich wyborach sytuacja była inna, ponieważ nasz wynik był, jak się okazuje dzisiaj, całkiem przyzwoity. Dzisiaj bardzo wielu działaczy Prawa i Sprawiedliwości tęskni do wyniku 35,5 proc., kiedy ja razem z panem prezesem byliśmy głównymi twarzami PiS". 

Dopytywany o wypowiedź, według której "część polityków miałaby chęć przejęcia PiS", wskazał: "to, że ona [grupa] chce przejąć, to wszyscy wiedzą. Ja powiedziałem jeszcze mocniejszą rzecz. To, że oni chcą przejąć władzę, że oni już przejmują władzę de facto, to powoli widać. To każdy, kto się orientuje w Prawie i Sprawiedliwości. Jakim prawem nas zatem, jeśli jesteśmy ich zdaniem, przepraszam za te rozważania aptekarskie, jeżeli jesteśmy jak ten kot Schrödingera i tu, i tam jednocześnie, jakim prawem nas usunięto z grupy WhatsAppowej? Jakim prawem wyrzuca się nas z pomieszczeń klubu? Jakim prawem usuwa się zarządu poszczególnych okręgów powiatowych itd.? Prawem kaduka. Nie ma takiego prawa. A jednak oni tak postępują".

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska