Wiceminister spraw zagranicznych RP Szymon Szynkowski vel Sęk w rozmowie z portalem RND przestrzegł przed wywieraniem dalszej presji na poszczególne państwa Unii Europejskiej. "Jeśli instytucje UE nadal będą chciały karać kraje członkowskie, nastąpi kurczenie się Wspólnoty" - podkreślił.
Według Szynkowskiego vel Sęka biznesmeni już dostrzegają to ryzyko - pisze w piątek RND (RedaktionsNetzwerk Deutschland). Jak dodaje, wiceszef polskiej dyplomacji powołuje się przy tym na dane Komisji Wschodniej Niemieckiej Gospodarki (Ostausschuss der Deutschen Wirtschaft), która "dała do zrozumienia, że opóźnienie wypłaty funduszy unijnych dla Polski dotknie również niemieckie przedsiębiorstwa".
"Głos niemieckiego biznesu wyraźnie wskazuje na niebezpieczeństwa związane z czysto arbitralnymi decyzjami, pozbawionymi oparcia w prawie unijnym, a w końcu z nieuczciwym wykorzystywaniem procedur i funduszy jako instrumentów nacisku politycznego"
- podkreślił polski minister w rozmowie z RND.
Odnosząc się do trwających negocjacji koalicyjnych w Niemczech, Szynkowski vel Sęk "wyraził nadzieję, że w umowie koalicyjnej znajdzie się zapis adekwatny do wagi stosunków polsko-niemieckich" - pisze RND. Zdaniem polskiego polityka w umowie należy uwzględnić budowę w Berlinie pomnika polskich ofiar agresji niemieckiej w czasie II wojny światowej, a także wsparcie dla nauczania języka polskiego - dodaje portal.
Szynkowski vel Sęk wyraził też zadowolenie z otrzymania gwarancji rządu niemieckiego w sprawie remontu Domu Polskiego w Bochum. Jak przypomina RND, Dom należał do założonego w 1922 roku Związku Polaków w Niemczech, który został zdelegalizowany i wywłaszczony przez hitlerowców w 1940 roku. Renowacja, której koszt szacowany jest na 1,2 mln euro, jest częściowo wspierana przez niemiecki rząd federalny, który przeznaczył na ten cel 700 tys. euro.