"We wtorek po godz. 19 na numer 112 zadzwonił mężczyzna i poinformował, że w trzech kościołach znajdujących się na terenie gminy Skierniewice i Głuchów są podłożone bomby. Po przekazaniu tej informacji rozmówca rozłączył się i nie odbierał już telefonu"
- poinformował podkom. Robert Zwoliński ze skierniewickiej policji.
Policjanci nie mogli zignorować sygnału, sprawdzili więc budynki należące do kościołów oraz cały teren przyległy pod kątem ujawnienia podejrzanych pakunków lub materiałów pirotechnicznych. Zgłoszenia nie potwierdzono. Od razu rozpoczęto też poszukiwania sprawcy tego wątpliwego "dowcipu".
Następnego dnia nad ranem policjanci pojechali pod ustalony adres w gminie Głuchów i zastali tam 34-letniego mężczyznę, który po krótkiej rozmowie przyznał się do fałszywego alarmu. Został zatrzymany do wyjaśnienia; za przestępstwo polegające na fałszywym zawiadomieniu o zagrożeniu życia i zdrowia wielu osób grozi do 8 lat więzienia.
"Anonimowy telefon o podłożeniu ładunków wybuchowych uruchamia całą lawinę działań policji i innych służb zaangażowanych w zabezpieczenie miejsca rzekomego podłożenia ładunku. Sprawcy tego typu zdarzeń nie mogą czuć się bezkarnie, bo autorzy głupich żartów są bardzo szybko ustalani. Oprócz odpowiedzialności karnej sprawca fałszywego alarmu może zostać pociągnięty do zwrotu kosztów akcji wszystkich służb ratunkowych. Przestrzegamy przed podobnymi zachowaniami"
- podkreślił Zwoliński.