Jak poinformował rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie Paweł Klimek, w tym samym czasie, w którym wydarzył się wypadek, autostradą A4, pod prąd pasem awaryjnym - używając świateł awaryjnych - jechał 38-latek z Tarnowa. Nie czekając na udrożnienie zablokowanej drogi, postanowił zawrócić. Został zatrzymany w rejonie węzła Tarnów-Zachód i ukarany grzywną w wysokości 800 złotych za jazdę pod prąd i brak prawa jazdy.
Do wypadku w Mokrzyskach doszło ok. godz. 20. Kierowca volkswagena doprowadził do zderzenia z drugi samochodem - oplem, który dachował. Spowodowało to całkowite zablokowanie odcinka autostrady w kierunku Krakowa na około 1,5 godziny.
Służby ratunkowe udzieliły poszkodowanym pierwszej pomocy i przetransportowały dwóch rannych do szpitala. W wyniku tego wypadku obrażeń klatki piersiowej doznał 56-letni kierowca opla, mieszkaniec województwa śląskiego.
"Sprawca wypadku, 36-letni mieszkaniec województwa lubelskiego, wyszedł z niego niemal bez szwanku. Prowadził samochód pod wpływem alkoholu miał 1,5 promila w wydychanym powietrzu. Mężczyzna został zatrzymany"
– powiedział Klimek.
Jak podkreślają policjanci, kierowcy, którzy utknęli w 5-kilometrowym korku, potrafili się odpowiedzialnie zachować, tworząc korytarz życia dla służb ratunkowych – poza jednym, który zawracał.