Decyzję o odwołaniu Laska z funkcji szefa podkomisji zapadła wcześniej na posiedzeniu sejmowej Komisji Obrony Narodowej. Wniosek złożyli posłowie PiS.
Wszyscy posłowie Koalicji Obywatelskiej z sejmowej komisji obrony wystąpili na konferencji prasowej w związku z odwołaniem posła Laska, który w latach 2010-11 wchodził w skład Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, "badającej" katastrofę smoleńską.
Wiceszef PO i były minister obrony Tomasz Siemoniak ocenił, że "chodziło o to, że pan Maciej Lasek jest wyrzutem sumienia dla tych, którzy na katastrofie smoleńskiej przez lata budowali politykę, a prowadząc podkomisję smoleńską, skompromitowali wszelkie postępowania".
Zwrócił uwagę, że prokuratura wciąż nie kończy śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej, a - jak skłamał - "nigdy nie podważyła najważniejszych ustaleń komisji, w której zasiadał pan Maciej Lasek".
Wniosek PiS, jak mówili posłowie Koalicji Obywatelskiej, był uzasadniany tym, że poseł Lasek "nie posiada wiarygodności". "Jeśli w Sejmie o wiarygodności posłów decyduje zwykła większość partii rządzącej, to gdzie my jesteśmy" - mówił poseł KO Bartłomiej Sienkiewicz. Zaznaczył, że Lasek "został wybrany do parlamentu głosami obywateli i to jest jego podstawowa wiarygodność i podstawowy mandat".
Poinformował, że posłowie KO wystąpią do marszałek Sejmu Elżbiety Witek, by zbadała tę sprawę i rozstrzygnęła, "czy nie mamy do czynienia z rażącym naruszeniem i litery, i ducha regulaminu Sejmu".
Sam Maciej Lasek powiedział, że czuje się wyróżniony, bo już raz został odwołany ze stanowiska przewodniczącego - w latach 2012-16 Lasek był przewodniczącym Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Obecna kadencja jest jego pierwszą w Sejmie.
Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, kierowana przez ówczesnego szefa MSWiA Jerzego Millera, w której zasiadał Lasek swój "raport" z badania katastrofy smoleńskiej ogłosiła w lipcu 2011 roku. W raporcie tym, komisja Millera stwierdziła, że przyczyną katastrofy było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, a w konsekwencji zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji maszyny. Komisja podkreślała, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.
W styczniu posłanka PiS Joanna Lichocka zrezygnowała z zasiadania w stałej podkomisji do spraw współpracy z zagranicą i NATO. Jak powiedziała, zrobiła to na znak sprzeciwu, że szefem tej podkomisji został Maciej Lasek.
"Uważam, że PO, zgłaszając pana Macieja Laska na przewodniczenie podkomisji do spraw współpracy z zagranicą i NATO przekroczyła granice przyzwoitości. Pan Maciej Lasek autoryzował wersję, według której doszło do katastrofy smoleńskiej, która obrażała polskich oficerów, polskich pilotów i była zgodna z linią propagandową Kremla. To jest dla mnie nie do zaakceptowania, żeby taki człowiek kierował pracami takiej komisji"
- uzasadniała wówczas swą decyzję Lichocka. [polecam;https://niezalezna.pl/46188-macierewicz-obnaza-klamstwa-laska-nie-ma-zadnych-dowodow-ze-samolot-uderzyl-w-brzoze]