Liczba nowych przypadków koronawirusa znowu systematycznie rośnie każdego dnia. Rządzący i eksperci ostrzegają, że do naszego kraju dotarła już trzecia fala zakażeń. W związku z tym pojawiły się spekulacje dotyczące ponownego wprowadzenia surowych rygorów sanitarnych. Minister zdrowia Adam Niedzielski dzisiaj chwilę po godz. 15 rozwiał wszelkie wątpliwości i poinformował, że obostrzenia będą wprowadzane w tych rejonach, gdzie sytuacja epidemiczna będzie niebezpieczna.
Nasza redakcja zwróciła się do socjologa dr. Tomasza Herudzińskiego z pytaniem, jakich reakcji można spodziewać się po naszym społeczeństwie, biorąc pod uwagę widmo powrotu obostrzeń.
- Wszystko zależy od tego, jakie to będą obostrzenia. Jeśli chodzi o ujednolicenie przepisów dotyczących maseczek i zakazania noszenia przyłbic, to można to uznać za drobną niedogodność. Natomiast tolerancja rygorów wpływających na – mówiąc ogólnie – mrożenie dziedzin gospodarki, ma swoje granice. Myślę, że społeczeństwo polskie może na nie zareagować w sposób odrzucający te wymogi. To bardzo niewygodna sytuacja dla rządzących, bo jeżeli obywatele zaczną lekceważyć przepisy, to straci na tym reputacja obozu władzy
– mówi nam dr Herudziński.
Jednocześnie dodaje, że w tej chwili „trzeba już brać pod uwagę pewien poziom zmęczenia społeczeństwa”.
- W Polsce też coraz częściej słyszymy, że zasadniczym problemem jest aspekt gospodarczy, ale też już społeczny. Nadchodzi wiosna i w sposób naturalny ludzie będą bardzo spragnieni kontaktu z innymi, kontaktu z przyrodą. Tu należy być bardzo powściągliwym w nakładaniu na społeczeństwo kolejnych restrykcji, bo mogą one zostać zwyczajnie odrzucone. Też trudno sobie wyobrazić sytuację, że rządzący będą w stanie zapanować nad wszystkimi tego typu zachowaniami. Przecież to niemożliwe, żeby przy każdym z nas stał funkcjonariusz, który miałby nas kontrolować
– wyjaśnia socjolog.