Jak wyjaśniła, chodzi m.in. o zabezpieczenie miejsca pod kątem rozpoczętych już czynności policyjno-śledczych. Budynek został też wyłączony z użytkowania. W niedzielę mieszkańcy będą informowani o ocenie stanu budynku oraz harmonogramie prac naprawczych, które powinny umożliwić im w perspektywie powrót do mieszkań.
Według wcześniejszych informacji strażaków eksplozja – najprawdopodobniej gazu z sieci – miała miejsce po godz. 13. przy ul. Katowickiej 37 w centrum Bytomia. Wybuch spowodował pożar w mieszkaniu na parterze, w jego efekcie na miejscu zginęły trzy osoby: kobieta oraz dwoje kilkuletnich dzieci.
Premier Mateusz Morawiecki, który przerwał swój udział w katowickiej konwencji PiS i wraz z szefową MSWiA Elżbietą Witek udał się na miejsce tragedii, podał późnym popołudniem, że ofiary śmiertelne to matka z dwójką dzieci. Kierując wyrazy współczucia dla rodziny premier przekazał, że policja stara się dotrzeć do ojca dzieci.
Poważnych obrażeń, poparzeń doznała też wskutek wybuchu przechodząca akurat ulicą kobieta, która następnie została przetransportowana śmigłowcem do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Według wieczornych informacji wojewody śląskiego Jarosława Wieczorka, jej obrażenia nie zagrażają życiu.
Ogółem z budynku jeszcze przed przyjazdem strażaków ewakuowało się 21 osób, wśród nich trzy, które doznały lżejszych obrażeń. Ogień w mieszkaniu na parterze został szybko ugaszony. Następnie strażacy, których w szczytowym momencie na miejscu pracowało 30 zastępów, w tym ratownicy specjalistycznej grupy poszukiwawczo-ratowniczej z Jastrzębia-Zdroju, rozpoczęli akcję poszukiwawczą.
Chodziło o sprawdzenie, czy w rejonie wybuchu, gdzie m.in. zawaliła się ścianka działowa, nie było postronnych osób. Strażacy pracowali też nad podparciem uszkodzonego wskutek wybuchu stropu między mieszkaniami, aby miejsce to było bezpieczne w perspektywie dalszych czynności, a także, aby mieszkańcy pozostałych mieszkań mogli w ich asyście zabrać najpotrzebniejsze rzeczy.