"Mamy bardzo dużo interwencji. Jednak na szczęście nic nikomu się nie stało"- powiedział rzecznik podkarpackiej straży pożarnej Marcin Betleja.
Jak zauważył, "w większości przypadków strażacy wyjeżdżają do usuwania połamanych gałęzi i konarów drzew tarasujących drogi, ulice, chodniki lub posesje".
"Blisko 300 razy pomagali oni również przy zabezpieczeniu uszkodzonych konstrukcji dachowych na budynkach mieszkalnych i gospodarczych" – dodał Betleja.
Podkarpaccy strażacy najczęściej interweniowali w powiatach: krośnieńskim, rzeszowskim, łańcuckim i przeworskim.
W regionie na skutek silnego wiatru w poniedziałek wieczorem prądu nadal nie ma 6,4 tys. odbiorców.
"Naprawy wymaga jeszcze 15 linii energetycznych średniego napięcia. Cały czas jesteśmy w terenie i będziemy tam do usunięcia wszystkich awarii" – zaznaczył rzecznik PGE Dystrybucja Adam Rafalski.
Jak informowało wcześniej MSWiA w związku z huraganowym wiatrem, który przechodzi nad Polską, minister Mariusz Kamiński spotkał się ze st. bryg. Andrzejem Bartkowiakiem, komendantem głównym Państwowej Straży Pożarnej oraz gen. insp. Jarosławem Szymczykiem, komendantem głównym Policji. Szefowie służb przekazali ministrowi informacje o działaniach realizowanych przez funkcjonariuszy.
- przekazało MSWiA.
Ministerstwo zapewniło też w swoim komunikacie, że do dyspozycji są zarówno funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej, jaki i druhowie Ochotniczych Straży Pożarnych, a strażacy mają niezbędny sprzęt, który umożliwia szybkie udzielenie pomocy.
Na skutek gwałtownych wichur w poniedziałek sześć osób zostało rannych, a dwie zginęły. "Do tragicznego zdarzenia doszło w Bukowinie Tatrzańskiej. Porywisty wiatr zerwał dach z wypożyczalni sprzętu narciarskiego. Konstrukcja spadła na cztery osoby. Dwie z nich zmarły, a dwie kolejne są ranne. Ofiary to 15-letnia dziewczyna i jej 52-letnia matka. Policja pod nadzorem prokuratury wyjaśnia okoliczności wypadku" - podało MSWiA.