Oskarżony został dowieziony na rozpoczęcie procesu z aresztu.
Prokuratura w Lublinie oskarżyła 38-letniego Krzysztofa S., ojca dziesięciorga dzieci, o doprowadzenie trzech swoich małoletnich córek, poniżej 15. roku życia, do tzw. innych czynności seksualnych. Według aktu oskarżenia, czynów tych dopuścił się w okresie od kwietnia do listopada 2018 r.
Jak mówiła w chwili skierowania aktu oskarżenia rzeczniczka lubelskiej prokuratury prok. Agnieszka Kępka nie były to pojedyncze przypadki - ojciec molestował każdą z dziewczynek co najmniej kilka razy.
W trakcie śledztwa oskarżony nie przyznał się do żadnego z zarzucanych mu czynów, składał jedynie krótkie wyjaśnienia.
Zdaniem biegłych psychiatrów i seksuologa Krzysztof S. miał zdolność rozpoznania znaczenia swoich czynów i pokierowania swoim postępowaniem. Jego stan psychiczny pozwala na udział w procesie.
Żona oskarżonego, która występuje jako świadek, powiedziała dziennikarzom przed rozpoczęciem rozprawy, że nie wierzy w winę Krzysztofa, i że jest on dobrym ojcem. Dodała, że dzieci obecnie przebywają w placówce opiekuńczej w Sanoku i chce, żeby szybko wróciły do domu.
Prokurator Dariusz Lenard z prokuratury w Lublinie powiedział dziennikarzom, że w sprawie przesłuchano około 30 świadków, w tym niektóre z dzieci oskarżonego (część skorzystała z odmowy składania zeznań, a część jest zbyt mała na przesłuchanie).
Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu w Brzozowie jesienią 2019 r. ale akta sprawy zostały zwrócone prokuraturze, bowiem sąd uznał, że w postępowaniu przygotowawczym występują istotne braki, które prokuratura powinna uzupełnić.
Chodziło m.in. o to, że zwyczajowo w tego typu sprawach do akt dołącza się stenogram z przesłuchania małoletniego. Tymczasem w aktach sprawy znajdował się protokół z tego przesłuchania, wobec czego – według prokuratury – stenogram nie był konieczny.
Prokuratura złożyła zażalenie na postanowienie sądu o zwrocie akt i sąd II instancji uchylił decyzję sądu w Brzozowie i skierował sprawę do rozpoznania ponownie do tamtejszego sądu.
Sprawa molestowania dzieci wyszła na jaw po tym, jak jesienią 2018 r. zaginął najstarszy syn rodziny S. – 12 letni Daniel. Chłopiec zniknął spod domu babci i dwie noce spędził w lesie. Po jego odnalezieniu policjantki z miejscowej komendy nabrały podejrzeń, że 6-letnia siostra chłopca mogła być krzywdzona przez ojca.
Krzysztof S. został zatrzymany i postawiono mu zarzut dopuszczenia się innej czynności seksualnej wobec dziecka.