Mieszkańcy osiedla Przylesie w Sopocie są zaniepokojeni planami przeprowadzenia remontu.
Od poniedziałku, 23 marca 2020, mają ruszyć prace w mieszkaniach naszego wieżowca 91B. Do naszych mieszkań mają wchodzić wykonawcy robót. W mieszkaniach, od parteru do 10 piętra mają być wymienione piony wodne oraz centralnego ogrzewania. Woda w budynku ma zostać wyłączona codziennie na 8 godzin, a w każdym mieszkaniu ma być demontowana istniejąca instalacja i montowana nowa. Mają być wykuwane otwory pomiędzy mieszkaniami. Roboty miałyby się zakończyć 20 maja 2020, zostały zatem zaplanowane na okres dwóch miesięcy. W każdym wieżowcu jest 108 lokali mieszkalnych, a połowa domowników jest w wieku 60+. Biuro Spółdzielni Przylesie jest zamknięte dla interesantów, a kontakt z jej pracownikami odbywa się telefonicznie lub mailowo. Tymczasem mieszkańców wystawia się na śmiertelne niebezpieczeństwo zarażenia koronawirusem z powodu zaplanowanej modernizacji
- alarmują mieszkańcy osiedla Justyna Janiszewska-Krukowska i jej mąż Marek Krukowski w przesłanej do naszej redakcji wiadomości.
Jak dodają, prezes spółdzielni Piotr Kurdziel tłumaczy taką decyzję obawami przed karami finansowymi za opóźnienie wykonania inwestycji.
Jednakże w tak trudnej sytuacji istnieje przecież możliwość zmiany harmonogramu prac, polegająca na skierowaniu wykonawcy do piwnic pozostałych budynków, które to prace miały być wykonywane później
- zauważają mieszkańcy.
Uważamy, że udostępnianie mieszkań wykonawcom robót, oraz pozbawianie nas dostępu do bieżącej wody stwarza dziś ogromne ryzyko epidemiologiczne dla mieszkańców osiedla, miasta, województwa, a nawet kraju. Ignorancja Prezesa napawa nas oburzeniem. Plan prac powinien być zrewidowany, a roboty w mieszkaniach natychmiast wstrzymane i kontynuowane po ustąpieniu epidemii
- podkreślają.
Mieszkańcy osiedla zwrócili się już z prośbą o interwencję do sanepidu. Na razie jednoznacznych decyzji brak.
W niedzielne popołudnie skontaktowaliśmy się z prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej Przylesie Piotrem Kurdzielem, który powiedział, że wstrzyma prace dopiero, gdy dostanie taką decyzję z sanepidu. Twierdzi też, że nie będzie przerw w dostawie ciepłej wody, choć taka informacja pojawiła się w ogłoszeniu wywieszonym przed wejściem do bloku.
Ja mam odpowiedzialność w stosunku do wykonawcy. On ma pracowników, też płaci podatki i wynagrodzenia, kupił materiał i są harmonogramy. Tam są też mieszkańcy, którzy rozmawiają i pytają jak pomóc, a nie jątrzyć
- powiedział nam Piotr Kurdziel, który przyznaje, że problem jest, ale nie on powinien go rozwiązać.
Wystąpiłem z pismem do sanepidu o określenie warunków, czy robić i co robić. Dostałem tylko zalecenia
- mówi prezes spółdzielni.
Zgadzam się z tym, że jest zagrożenie, ale poza kwestią bezpieczeństwa sanitarnego mam jeszcze inne zagrożenia, żeby mieszkańcy tego budynku nie ponieśli konsekwencji
- tłumaczył Kurdziel.
Z jego wypowiedzi jednoznacznie wynika, że jutro rano remont ruszy.
"To stwarzanie zagrożenia" - mówi kategorycznie w rozmowie z Niezalezna.pl Justyna Janiszewska-Krukowska.