19 i 20 lutego funkcjonariusze CBA dokonali przeszukań w sumie w dwudziestu wytypowanych miejscach - jak informowała wówczas prokuratura - "mieszkaniach prywatnych szeregu osób, firmach oraz pomieszczeniach służbowych mieszczących się w siedzibie Najwyższej Izby Kontroli".
- napisał wówczas w komunikacie rzecznik białostockiej prokuratury regionalnej prok. Paweł Sawoń.
To ta prokuratura prowadzi od początku grudnia śledztwo, którego podstawą były wówczas trzy zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, które wpłynęły od grupy posłów opozycji, w tym m.in. posła Jana Grabca (Koalicja Obywatelska), Generalnego Inspektora Informacji Finansowej oraz z Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Niedawno CBA dołączyło kolejne własne zawiadomienie.
Jak dotąd w sprawie nikomu nie postawiono zarzutów.
Już w dniu przeprowadzenia przeszukań, złożenie zażaleń na te czynności zapowiedział pełnomocnik Mariana Banasia i sama Najwyższa Izba Kontroli.
Jak poinformował prok. Sawoń, do prokuratury wpłynęło w sumie sześć zażaleń. Oprócz pełnomocnika byłego szefa służby celnej i byłego ministra finansów, obecnego prezesa NIK Mariana Banasia, również zażalenie samej NIK oraz czterech innych osób. Prokuratura przygotowuje swoje stanowisko z argumentacją podjętych czynności i wtedy zażalenia trafią do rozpoznania przez białostocki sąd.
NIK stoi na stanowisku, że czynności przeszukania w siedzibie Izby nie były możliwe bez wcześniejszego uchylenia immunitetu prezesa tej instytucji. Pełnomocnik Mariana Banasia mec. Marek Małecki mówił niedawno w mediach, że zarządzenie przeszukania było wydane 7 dni przed rzeczywistymi czynnościami; argumentował, że w tej sytuacji "prokuratura nie wykonywała czynności niecierpiących zwłoki".
Zapowiadał też wówczas wystąpienie do Rzecznika Praw Obywatelskich ws. naruszenia praw rodziny Banasiów. Mówił też, o ewentualności złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez CBA. Chodzi o zakres czynności Biura dotyczących badania oświadczeń majątkowych Mariana Banasia.