"Ta sprawa dotyczy działalności zorganizowanej grupy przestępczej i jej przedmiotem są zarówno przestępstwa w ramach działalności tej grupy, jak również przestępstwa poza grupą. Oskarżeni zajmowali się głównie wyłudzaniem leasingów, kredytów, udziałem w karuzelowym obrocie towarami, wystawianiem nierzetelnych faktur, przekupstwem funkcjonariuszy publicznych czy posiadaniem bez zezwolenia broni"
- powiedziała dziennikarzom prokurator Aleksandra Ziętara z Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy.
Podkreśliła, że to niezwykle trudna sprawa, a śledztwo toczyło się prawie 6 lat i dotyczyło wielu osób. Szkody związane z działalnością tej grupy to kilkadziesiąt milionów złotych.
"Wśród poszkodowanych są banki, osoby prywatne, ale i Skarb Państwa w zakresie narażenia na straty" - dodała Ziętara.
Henryk L., który - według prokuratury - był szefem gangu, nie stawił się na sali rozpraw. Prokuratura zarzuca mu popełnienie przestępstw w warunkach powrotu do przestępstwa. Jest także oskarżony m.in. o nakłanianie do składania fałszywych zeznań osoby, która była świadkiem koronnym w prowadzonym przeciwko niemu postępowaniu.
W śledztwie postawiono ponad 200 zarzutów 24 osobom m.in. w zakresie tzw. prania brudnych pieniędzy, fikcyjnego tzw. karuzelowego obrotu towarami objętymi podatkiem VAT i oszustw na szkodę instytucji finansowych. Kolejnych 10 osób, które mają związek z tym procederem, odpowiada przed sądem w innych toczących się postępowaniach.
Wśród oskarżonych są przedstawiciele różnych profesji m.in. pracownicy banków, agenci ubezpieczeniowi, a nawet były wykładowca akademicki. To jedna z największych spraw prowadzonych przez bydgoską prokuraturę w ostatnich latach.
"Zarzutów jest przeszło 200, a w głównym procesie pozostało 24 oskarżonych. Akt głównych jest prawie 200 tomów, a drugie tyle to załączniki" - podkreśliła prokurator Ziętara.
Henrykowi L. za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą w warunkach recydywy grozi do 15 lat więzienia.
Postępowanie w tej sprawie prowadzono od 2011 r. Wówczas do organów ścigania wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia na szkodę jednego z pokrzywdzonych przestępstwa usiłowania wymuszenia od niego 450 000 zł comiesięcznego haraczu.
W innym procesie - o zabójstwo przed 20 laty dyrektora z PZU Piotra Karpowicza - Sąd Okręgowy w Bydgoszczy uniewinnił w czerwcu 2019 r. Henryka L. i pozostałych oskarżonych: Adama S., Tomasza Z. i Krzysztofa B. Sprawa - po uchyleniu przez sąd apelacyjny wcześniejszych dwóch wyroków - była rozpatrywana po raz trzeci.
Pierwszy wyrok uniewinniający wszystkich oskarżonych zapadł w bydgoskim Sądzie Okręgowym w 2009 r., ale po odwołaniu prokuratury Sąd Apelacyjny w Gdańsku uchylił wyrok i zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania.
Sąd Okręgowy w Bydgoszczy, rozpatrując sprawę po raz drugi, w grudniu 2014 r., uznał, że zarzucane czyny zostały udowodnione i skazał wszystkich oskarżonych. Po 25 lat więzienia dostali wtedy - uznany za zleceniodawcę zabójstwa Tomasz G., za organizatora zbrodni Henryk L. i za wykonawcę Adam S.
Od wyroku odwołali się obrońcy wszystkich oskarżonych. W listopadzie 2015 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku przychylił się do ich wniosków, uchylając w całości wyrok i przekazując sprawę do ponownego rozpatrzenia przez Sąd Okręgowy w Bydgoszczy. Trzeci proces przed bydgoskim sądem trwał od 4 kwietnia 2016 r. Wyrok z bydgoskiego sądu okręgowego z czerwca 2019 r. jest nieprawomocny, stronom przysługuje prawo złożenia apelacji.