"Protestujemy ze względu na nasze głodowe zarobki. Oscylują one w granicach niespełna 2 tys. zł dla pracowników, którzy pracują 10-20 lat i są specjalistami. Nasze oczekiwania dotyczące podwyżki to minimum 1 tys. zł netto"
- podkreśliła przewodnicząca Rady Okręgowej w Łodzi Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury Agata Pęśkiewicz.
Według danych przytoczonych przez Pęśkiewicz, średnie wynagrodzenie w 357 polskich prokuraturach rejonowych wynosi 1870 zł netto, a w 45 prokuraturach okręgowych - 2280 zł netto.
Jak dodała, ponad 2,5 tys. pracowników, spośród 8,5 tys. zatrudnionych otrzymuje wynagrodzenia na poziomie niższym niż 1,8 tys. zł netto.
"Pierwszy projekt modernizacji prokuratury przedstawiliśmy już w 2010 r. Mamy koniec 2018 r. i do tej pory nic się nie zadziało. W skali kraju jesteśmy niewielką grupą zawodową - zaledwie 8,5 tys. osób - w przeciwieństwie do pracowników sądownictwa, których jest 35 tys. Wyjście na ulicę to dla nas jedyna forma protestu, jeśli chcemy być zauważeni"
- zaznaczyła Pęśkiewicz.
Zdaniem protestujących wieloletni brak waloryzacji wynagrodzeń w ich grupie zawodowej doprowadził do dramatycznej sytuacji materialnej zarówno pracowników prokuratury, jak i ich rodzin, co - w ich opinii - uwłacza godności urzędu prokuratury.
Aby zilustrować swoje tezy, przytoczyli dane: do 10 września br. z prokuratury odeszło ponad 400 pracowników, a w ostatnim dziesięcioleciu w wyniku rozwiązania umowy o pracę - ponad 3 tys. osób. Wielu z obecnie zatrudnionych występuje do pracodawców o zgody na dodatkowe zatrudnienie.
"Nie znajdujemy usprawiedliwienia dla braku podwyżek w naszej grupie zawodowej, tym bardziej że - zgodnie z informacjami płynącymi od Rady Ministrów - stan finansowy i gospodarczy kraju jest najlepszy od wielu lat.(...) Od ubiegłego roku staramy się o uchwalenie ustawy o modernizacji prokuratury. Projekt został zaakceptowany przez Ministra Sprawiedliwości, a następnie został skierowany z wnioskiem o wpisanie do planu prac Rady Ministrów. Projekt, niestety, został zamrożony"
- napisali protestujący w komunikacie skierowanym do mediów.
Protestujący przed Prokuraturą Okręgową w Łodzi podkreślali, że reprezentują wszystkich swoich kolegów zatrudnionych w prokuraturze w całym województwie. Mieli transparenty z napisami "Panie Premierze, już panu nie wierzę", "My się pracy nie boimy, ale przecież jeść musimy" czy "Za uczciwą pracę chcemy godną płacę". Ich manifestacja - na którą wykorzystali swoją przerwę śniadaniową - trwała 20 minut.
Podobne protesty odbyły się w piątek również w innych miastach w Polsce.
W poniedziałek list do premiera Mateusza Morawieckiego wystosował przewodniczący Prezydium Rady Głównej Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP Jacek Skała. W liście szef związkowców zaznaczył, że zarobki pracowników prokuratury znajdują się na poziomie poniżej godności pełnionych przez nich funkcji.
Z kolei jak mówiła na piątkowej konferencji wiceprzewodnicząca ZZPiPP, a jednocześnie posłanka Kukiz'15 Barbara Chrobak, "okazuje się, że wynagrodzenia w ponad 350 prokuraturach rejonowych to średnio 1870 zł netto, tymczasem średnia płaca w gospodarce w pierwszym kwartale tego roku wyniosła prawie 3300 zł netto".