W piątek nie doszło do zaplanowanego wcześniej przesłuchania – w charakterze świadka - Piotra Wacowskiego – operatora telewizji TVN, który ukrytą kamerą sfilmował zorganizowane przez oskarżonych "obchody" urodzin Hitlera w maju 2017 r. w lesie k. Wodzisławia Śląskiego.
W przesłanym do sądu usprawiedliwieniu Wacowski, na którego przesłuchanie wcześniej dwukrotnie zabrakło czasu na rozprawach, poinformował, że obowiązki zawodowe uniemożliwiły mu przyjazd do Wodzisławia Śląskiego w piątek. Sąd prawdopodobnie przesłucha go 30 stycznia przyszłego roku.
Na piątkowe popołudnie sąd wezwał natomiast dwóch innych świadków, obracających się w środowisku zbliżonym do oskarżonych. Gdy złożą zeznania, ostatnim świadkiem, którego przesłuchanie zaplanował sąd, zostanie Wacowski.
Jak poinformował sędzia Dawid Kopczyński, po przesłuchaniu ostatnich świadków – jeżeli nie będzie nowych wniosków dowodowych stron, do których przychyli się sąd – w procesie odbędą się mowy końcowe, po których zapadnie wyrok. Powinno to nastąpić w najbliższych miesiącach.
Na ławie oskarżonych zasiada sześcioro uczestników tamtego wydarzenia (w tym jego główny organizator Mateusz S.), oskarżonych o publiczne propagowanie nazistowskiego ustroju państwa. Żaden z oskarżonych nie przyznał się do winy, kwestionując także publiczny charakter spotkania w lesie.
Śledztwo w sprawie, której dotyczy toczący się w Wodzisławiu Śląskim proces, wszczęto w styczniu 2018 r. po emisji reportażu w telewizji TVN pt. "Polscy neonaziści".
Dziennikarze pokazali w nim m.in. obchody 128. rocznicy urodzin Hitlera, które miały miejsce ponad pół roku wcześniej w lesie koło Wodzisławia Śląskiego. Na polecenie prokuratury ABW zatrzymało wówczas uczestników tego spotkania i przeszukano ich mieszkania. Znaleziono w ich domach flagi, odznaki, naszywki i publikacje o symbolice nazistowskiej.
Materiał "Superwizjera" TVN pokazywał m.in. rozwieszone na drzewach czerwone flagi ze swastykami i "ołtarzyk" ku czci Hitlera z jego czarno-białą podobizną oraz wielką drewnianą swastyką nasączoną podpałką do grilla, która po zmroku została podpalona. Widać było też uczestników spotkania przebranych w mundury Wehrmachtu i SS, wznoszenie toastów "za Adolfa Hitlera i naszą ojczyznę, ukochaną Polskę" i częstowanie tortem w kolorach flagi Trzeciej Rzeszy.
Niezależnie od trwającego procesu, w katowickiej Prokuraturze Regionalnej toczy się postępowanie dotyczące wątku, jaki – według doniesień mediów – miał się pojawić w złożonych w prokuraturze zeznaniach Mateusza S. Miał on mówić o tym, że organizację obchodów urodzin Hitlera miała zlecić mu za 20 tys. zł pewna osoba, a warunkiem było uczestnictwo w spotkaniu kobiety, która okazała się później dziennikarką TVN. Stacja oraz sama dziennikarka stanowczo temu zaprzeczyli.
Podczas jednej z poprzednich rozpraw obrońca oskarżonego wnioskował o zawieszenie procesu do czasu rozstrzygnięcia katowickiego postępowania, sąd jednak oddalił ten wniosek. Adwokat argumentował, że ustalenia prokuratorskiego śledztwa, dotyczącego m.in. „możliwości podżegania do popełnienia czynu zabronionego oraz podejrzenia wręczenia korzyści majątkowej”, mogą być istotne dla toczącego się w Wodzisławiu Śląskim procesu.