Do pożaru hali przy ulicy Ściegiennego w Kielcach doszło rano 1 sierpnia 2018 roku. Akcja ratownicza trwała do popołudnia. W wyniku pożaru śmierć poniosła 37-letnia pracownica zakładu, a dwie inne zostały ranne.
Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach Daniel Prokopowicz, zebrany materiał dowodowy w postaci przede wszystkim wyników oględzin miejsca zdarzenia, zeznań świadków, wyników sekcji zwłok, dokumentacji medycznej, opinii z zakresu pożarnictwa, bhp oraz automatyki i robotyki, pozwolił na ustalenie, że w zakładzie doszło do zaniedbań w zakresie bhp.
"Doszło również do zaniedbań w zakresie utrzymania sprawności pracy automatycznej lakierni, która nie była w pełni sprawna technicznie, nie pozwalała na bezpieczne wykonywanie zadań produkcyjnych, do których została przeznaczona. W wyniku tego doszło do pożaru hali, w której produkowano znicze".
Prokurator przedstawił zarzuty trzem osobom: prezesowi zarządu spółki Stanisławowi K., kierownikowi produkcji Justynie P. i brygadziście Monice P.
"Stanisław K. usłyszał zarzut związany z tym, że jako pracodawca – prezes spółki poprzez świadome zaniedbania w zakresie nadzoru nad pracą automatycznej lakierni, a nadto będąc odpowiedzialnym za bhp, nie dopełnił ciążących na nim w tym zakresie obowiązków. Przez co sprowadził zdarzenie w postaci pożaru hali produkcyjnej, zagrażające życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. W następstwie którego jedna osoba poniosła śmierć, a dwie zostały lekko ranne".
Justyna P. i Monika P. usłyszały zarzuty dotyczące tego, że jako osoby odpowiedzialne w zakładzie za bhp mimo wiedzy o niesprawności automatycznej lakierni dopuściły do jej uruchomienia i obsługi, w wyniku czego doszło do pożaru.
Prokopowicz zaznaczył, że podejrzani nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów, przy czym tylko dwie kobiety złożyły wyjaśnienia. Prokuratora zastosowała wobec nich wolnościowe środki zapobiegawcze. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono mienie podejrzanych o wartości ponad 900 tys. zł.
Do Sądu Okręgowego w Kielcach trafił w środę akt oskarżenia w tej sprawie. Stanisławowi K. grozi do 12 lat pozbawienia wolności, a pozostałym oskarżonym do 5 la