Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

„Polska wraca dziś po swoje dzieci”. Prezydent oddał cześć pomordowanym przez Niemców w Łodzi

- Polska wraca dziś po swoje dzieci - powiedział prezydent RP Karol Nawrocki podczas uroczystości pogrzebowych dziesięciorga dzieci, ofiar niemieckiego obozu przy ul. Przemysłowej w Łodzi. Jak podkreślił, po ponad 80 latach ich pochówek jest przywróceniem imion i nazwisk oraz pamięci o konkretnych ofiarach zbrodni.

Prezydent w trakcie wystąpienia podziękował Instytutowi Pamięci Narodowej, archeologom, naukowcom i genetykom za pracę nad identyfikacją ofiar oraz przywracaniem pamięci o nich. Wyrazy uznania skierował również do Muzeum Dzieci Polskich w Łodzi, mieszkańców miasta, wolontariuszy i wszystkich osób, które przez lata działały na rzecz zachowania pamięci o dzieciach więzionych w obozie.

Obóz w Łodzi przy ulicy Przemysłowej jest jednym z najbardziej wymownych, najbardziej bolesnych symboli cierpienia dzieci w czasie II wojny światowej

– powiedział.

Przypomniał, że w obozie przy ul. Przemysłowej więziono ponad 2 tys. dzieci, a ponad 200 z nich zostało zamordowanych. Zastrzegł jednak, że podczas uroczystości nie chodzi przede wszystkim o statystyki. - Nie o statystyce mówimy, tylko o konkretnych twarzach, o konkretnych ludziach - powiedział.

Wstrząsające historie

Prezydent przywołał historie niektórych ofiar. Zdzisław Kafarski miał 17 lat, gdy został zamordowany. Jak mówił prezydent, głodny chłopiec sięgnął po chleb, który nie był mu przeznaczony. Został za to powieszony za nogi i utopiony w nieczystościach.

Wspomniał również 14-letniego Edmunda Agacińskiego, który podczas okupacji opuścił dom, by zdobyć mleko dla swojej siostry. Chłopiec nie wrócił do domu. - Tak bardzo ją kochał - powiedział prezydent, podkreślając odwagę dzieci, które mimo warunków panujących w okupowanej Polsce próbowały pomagać swoim bliskim.

Decydowanie o losie narodu

Prezydent mówił też o źródłach ideologicznych, które - jego zdaniem - doprowadziły do zbrodni popełnianych przez Niemców podczas II wojny światowej. Pytał, jak mogło dojść do stworzenia obozu, w którym głodzono i mordowano dzieci. Odwołał się przy tym do słów z Księgi Syracha o znaczeniu serca, myśli i języka. Wskazywał, że początkiem działań człowieka jest myśl i słowo, a idee podważające wartość ludzkiego życia doprowadziły w XX wieku m.in. do rozwoju eugeniki i eutanazji.

Jak mówił, od przekonania, że człowiek może sam decydować o tym, kto ma żyć, a kto nie, prowadziła droga do przekonania, że można decydować również o losie całych narodów. - To już tylko mały krok do obozu przy ulicy Przemysłowej w Łodzi - ocenił.

Prezydent zwrócił uwagę, że niemieckie dokumenty dotyczące utworzenia obozu wskazywały m.in. na przekonanie, że polskie dzieci mogą "demoralizować" dzieci niemieckie. - W naszej cywilizacji i w naszej kulturze dziecko, nawet brutalnego i okrutnego okupanta, jest tylko dzieckiem. Nie można go niszczyć, nie można mieć do niego pretensji, nie można mu robić krzywdy, nie można go zabijać, nie można go głodzić - powiedział.

Lekcja dla pokoleń

Prezydent zaapelował, by pamięć o ofiarach była również lekcją dla współczesnych pokoleń. - Niech ta dzisiejsza lekcja płynąca tutaj z Łodzi każe nam mieć głębokie przekonanie, że wypowiadane słowa, że nasze myśli muszą brać zawsze pod uwagę zagrożenia przyszłości - powiedział.

Jak podkreślił, pamięć o zamordowanych dzieciach powinna przyczyniać się do tego, by świat był lepszy. - Niech Bóg ma ich w swojej opiece - zakończył prezydent.

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska