Transformacja ustrojowa, jaka dokonała się w Polsce po 1989 roku – z niejasnych przyczyn nazywana upadkiem komunizmu – zakładała utrzymanie newralgicznych elementów państwa w rękach ludzi zaufanych wobec zarządzających naszym krajem Ruskich. Na liście tych koniecznych przyczółków znalazł się wymiar sprawiedliwości, bo władza nad sądami daje realną możliwość utrzymania kontroli nad całym państwem, i to w każdym jego aspekcie.
Oczywiście ten system sterowania z biegiem lat nieco się rozwodnił – jednak próba jego głębokiej zmiany podjęta podczas rządów PiS pokazała, że nawet po wielu latach od formalnego końca PRL ma on się świetnie i dysponuje silnymi aktywami, umożliwiającymi przeciwstawienie się władzy legitymującej się potężnym mandatem społecznym. Wola wyborców Zjednoczonej Prawicy przegrała z rokoszem części sędziów współdziałających z ówczesną opozycją (w ogromnej części składającą się ze spadkobierców środowisk okrągłostołowych) oraz zewnętrznymi instytucjami politycznymi, a także z brakiem odwagi niektórych polityków prawicy. Po przejęciu władzy przez koalicję 13 grudnia jesteśmy jednak w zupełnie innej sytuacji. Na naszych oczach dochodzi do bezprawnej zmiany ustroju państwa i ogromna część tej autentycznej destrukcji praworządności nie byłaby możliwa bez wsparcia licznej grupy sędziów.
Dziś wiele sądów, a przynajmniej wielu sędziów, staje się uczestnikami „demokracji walczącej” i realnie ogranicza demokrację i prawa obywatelskie.
Uderza w stabilność państwa. Tego procederu nie można zakończyć atrapą narodowego pojednania, którego zwolennikiem zdaje się być nowy I prezes Sądu Najwyższego. Nie można zaakceptować pomysłu jakiejś abolicji dla tych, którzy zaprzestaną podważania statusu innych sędziów i na przykład po utracie władzy przez Tuska w 2027 roku zaniechają tego niszczycielskiego i bezprawnego procederu. Za agresję wobec własnego państwa ci ludzie muszą ponieść karę, a nie zostać obdarowani przebaczeniem i darowaniem win. Trudno nie zgodzić się w tej sprawie z liderem Prawa i Sprawiedliwości, iż po rządach Tuska Polska będzie wymagała radykalnej przebudowy – a największej sądy i służby specjalne. Skonstruowana przez postkomunizm III Rzeczpospolita okazała się bezradna wobec totalnego bezprawia i jeśli ma mieć szansę na rozwój i utrzymanie niepodległości, musi radykalnie wzmocnić ochronę demokracji przed szarżami patopolityków czy polityków w togach. Nie możemy dać się zwieść tandetnym opowieściom o poszukiwaniu współpracy – współpracować można tylko z tymi, którzy szanują zasady, przestrzegają prawa. I ostatnią rzeczą, jakiej będzie potrzebowała nasza ojczyzna po upadku reżimu koalicji 13 grudnia, będzie jakiś nowy sędzia Strzembosz, który ogłosi kolejne samooczyszczenie wymiaru sprawiedliwości. Z doświadczenia wiemy, że to „samooczyszczenie” przechodzi w zabagnienie – a bagno sędziowskiego bezprawia i prywaty trzeba w końcu osuszyć.
XXI Zjazd Klubów Gazety Polskiej przeszedł do historii 🇵🇱
To były dni pełne rozmów, spotkań, inspiracji i wspólnoty ludzi, którym bliska jest Polska, wolność i odpowiedzialność za przyszłość naszej Ojczyzny.
Dziękujemy Wam za obecność, zaangażowanie i energię, która po raz… pic.twitter.com/DHFpYfPlby — Kluby "Gazety Polskiej" (@KlubyGP) June 21, 2026