Kobieta w średnim wieku zgłosiła się w poniedziałek wieczorem do pomocy doraźnej słupskiego szpitala. U pacjentki podejrzewa się wystąpienie zachorowania na odrę. To pierwszy taki przypadek w bieżącym roku.
"Kobieta jest leczona w warunkach domowych. Nie przebywa w szpitalu. My prowadzimy dochodzenie epidemiologiczne w stosunku do osób z kontaktu z tą osobą, które w tym czasie przebywały w poczekalni pomocy doraźnej"
– powiedział Sławny.
Dodał, że to ok. 27 osób z kadrą medyczną.
"Są jeszcze osoby, z którymi pacjentka kontaktowała się w warunkach gospodarstwa domowego. Czekamy, by nam je wskazała. Liczymy, że łącznie będzie to 40-50 osób, które zakwalifikujemy lub wykluczymy do szczepienia przeciwko odrze"
– powiedział dyrektor sanepidu.
Zaznaczył, że osoby, które odrę przechorowały, są naturalnie uodpornione na tę chorobę, te, które przyjęły dwie dawki szczepionki zostaną wykluczone z obowiązku szczepienia, a te, które nie były szczepione lub otrzymały tylko jedną dawkę, będą musiały się jemu poddać.
Jak poinformował Sławny, szczepienia prowadzone będą w środę w ustalonych z sanepidem przychodniach.
Dodał, że w ciągu 2-4 tygodni będzie wiadomo, czy pacjentka zachorowała na odrę.
W ubiegłym roku na terenie miasta Słupska i powiatu słupskiego były trzy podejrzenia zachorowania na odrę. Wszystkie odnotowano w grudniu.
"Jedno podejrzenie zostało potwierdzone klinicznie i laboratoryjnie, jedno wykluczone, a z kolejną osobą nie mamy kontaktu, wyjechała z powiatu, nie odbiera telefonu, nie znajduje się pod wskazanym adresem, ale osoby z kontaktu były wyszczepione"
- poinformował Sławny.