W poniedziałek po południu grupa obywateli litewskich zablokowała jeden z pasów na przejściu granicznym w związku z trudnościami z wjazdem do Polski. Protestujący Litwini, a także obywatele Łotwy i Estonii, ostatecznie przekroczyli polską granicę i pojechali w konwoju ok. 20 pojazdów - busów i autobusów - eskortowani przez polską policję tranzytem do swojej ojczyzny. Protest został przejściowo zażegnany, ale wkrótce kolejni kierowcy rozpoczęli blokadę.
"Przejście dalej blokują kierowcy samochodów osobowych, którzy nie zgadzają się z tym, że nie pojechali w tym pierwszym konwoju w stronę swojej granicy, a pojechały tylko busy i autokary. Oni zaś mieli pojechać na pociąg, a potem na prom"
- powiedziała w poniedziałek wieczorem rzeczniczka prasowa Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej mjr Joanna Konieczniak. Jak dodała, na miejscu poza SG jest policja oraz konsul litewski, który teraz negocjuje z kierowcami.
O wydarzeniach na przejściu w Świecku informowała też wcześniej agencja BNS. Jak przekazała, na granicy niemiecko-polskiej Litwini powracający do kraju, którzy nie byli wpuszczani przez stronę polską, w poniedziałek po południu rozpoczęli blokadę drogi. Według danych MSZ Litwy, na granicy utknęło ponad 400 litewskich samochodów.
Problem na niemiecko-polskim przejściu granicznym pojawił się po zamknięciu przez Polskę wjazdu dla cudzoziemców z powodu zagrożenia koronawirusem.
W niedzielę premier Litwy Saulius Skvernelis mówił, że Litwini, którzy utknęli na niemiecko-polskiej granicy, gdyż nie zdążyli przekroczyć jej przed zamknięciem przez Polskę wjazdu dla cudzoziemców z powodu koronawirusa, otrzymają pomoc rządu Litwy w powrocie do kraju. Jak zaznaczał, formowane są kolumny samochodów osobowych, które nie zdążyły przekroczyć granicy. Kolumny "będą eskortowane przez polską policję" - zapowiadał.