Jak podał Marcin Fiedukowicz z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi, właścicielka zgłosiła kradzież samochodu BMW na początku lutego.
Jeszcze tej samej nocy pojazd odnalazł się nieopodal miejsca, z którego został zabrany. Auto było rozbite i porzucone w pobliżu przystanku autobusowego. Z relacji pokrzywdzonej wynikało, że będąc na imprezie towarzyskiej u znajomych w okolicach ul. Rzgowskiej, pozostawiła kluczyki od bmw w kurtce powieszonej w przedpokoju. Po pewnym czasie zorientowała się, że ich tam nie ma, podobnie zresztą jak jej samochodu zaparkowanego przed posesją.
Policjanci powiązali fakt przywłaszczenia pojazdu z osobą jednego z uczestników przyjęcia - 29-latkiem, który w przeszłości notowany był za podobne przestępstwa i nie miał stałego miejsca zamieszkania. Mimo to śledczy namierzyli go w mieszkaniu znajomej i 9 marca mężczyzna został zatrzymany.
W rozmowie z funkcjonariuszami przyznał się do przywłaszczenia pojazdu i opisał okoliczności przestępstwa. Nie był jednak w stanie wskazać motywów swojego postępowania. Za kradzież z włamaniem w warunkach recydywy i jazdę pojazdem pomimo zakazu sądowego grozi mu teraz nawet do 15 lat pozbawienia wolności.