Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Mundur generała Błasika - Tomasz Łysiak na 11. rocznicę tragedii smoleńskiej

Pośród setek wstrząsających obrazów, które przychodzą mi na myśl, gdy przypominam sobie Smoleńsk, najmocniej chyba uderzają mnie te związane z przedmiotami osobistego użytku: poszarpanymi ubraniami, książeczkami do modlitw, książkami, butami, listami, zdjęciami rodzin. Wszystko podarte, poszarpane, nadpalone, w błocie. Takie strzępy ludzkich losów, historii osobistych i rodzinnych, wybrudzone, pomieszane jedne z drugimi, okaleczone.

Nie mogę też nie myśleć o tych rzeczach tak, jak się myśli o świadectwach zbrodni – bardzo przypominają choćby to, co wydobyto z katyńskich grobów, to co zostało po pomordowanych oficerach polskich. Obie rocznice przeplatają się w ponury sposób – a ludobójstwo katyńskie jest fundamentem, złym podłożem, podglebiem, na którym wyrosła, siedemdziesiąt lat potem kolejna hekatomba. W sposób oczywisty – nie byłoby Smoleńska, gdyby wcześniej nie było Katynia. Genialna mowa, którą miał wygłosić w trakcie obchodów śp. prezydent Lech Kaczyński to była opowieść zarówno o tragicznej historii, jak i o kłamstwie: kłamstwo szło w ślad za zbrodnią i stawało się jej immanentnym składnikiem. Tak samo miało być ze Smoleńskiem – budowane wokół kłamstwo, już od pierwszych chwil po tragedii, gdy zaczęto od razu podawać „gotową wersję wydarzeń“ miało się stać częścią koszmaru roku 2010. 

I co niezwykle przejmujące – przedmioty należące do ofiar i ubrania wyciągane z błota, ubrudzone smoleńską ziemią, wyglądały tak podobnie do tych, które wyciągano z masowych grobów rozkopywanych na rozkaz Niemców. Z kieszeni już gnijących, butwiejących, poszarpanych mundurów oficerskich wyciągano portfele, zdjęcia, notatniki, listy…

Tak samo działo się w 2010 roku. Na stołach lądowały portfele, zdjęcia, notatniki, listy. 

I wreszcie mundury. Jeden z nich jest dla mnie symbolem całego Smoleńska – to mundur śp. generała Błasika. Poszarpany, ubłocony. Mundur, o który tak dbał i cenił; mundur który jest jak honor polskiego wojska i polskiego żołnierza; mundur, który jest jak sztandar. Ten mundur leżał na jednym ze stołów – na których członkowie rodzin mogli odnaleźć części garderoby swoich poległych bliskich – niczym śmiertelnie ugodzony bohater. Próbowano przypisać winę polskim pilotom i ich dowódcy. Jakby błota na mundurze było za mało. Kłamstwem smoleńskim, jak w sprawie Katynia, usiłowano przykryć niewygodne prawdy. Dzisiaj i te kłamstwa – na szczęście – jedne po drugich są obnażane. Prawda – to nie tylko wartość o którą warto się bić, to także zobowiązanie. 

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska