Informacje o propozycji państwowego pogrzebu ofiar z Przewodowa usłyszał w Pałacu Prezydenckim reporter RMF FM. Rodzina miała przystać na propozycję. Na razie szczegóły ceremonii są utrzymywane w tajemnicy.
Z rodzinami ofiar ma spotkać się dziś Andrzej Duda. Wizyta prezydenta ma także uspokoić mieszkańców przygranicznego terenu.
"Chodzi również o bezpośrednie wytłumaczenie, że całkowitą odpowiedzialność za śmierć dwóch osób ponosi rosyjska armia"
- podaje portal rmf24.pl
W czwartek mija drugi dzień żałoby i trzeci dzień od eksplozji rakiety w Przewodowie (woj. lubelskie), w którym zginęły dwie osoby. Przy wjeździe do miejscowości cały czas stoją zaparkowane radiowozy i policjanci, którzy po zweryfikowaniu tożsamości wpuszczają tylko mieszkańców i służby. Odlegle stad na ok. 500 m miejsce, gdzie doszło do wybuchu jest odgrodzone od osób postronnych taśmą. Co chwile w obu kierunkach przejeżdżają radiowozy i wojskowe ciężarówki. W nocy temperatura spadła do zera i spadł śnieg. Rano temperatura utrzymuje się na poziomie zera i pada deszcz.
We wtorek po godz. 15 - jak przekazali przedstawiciele polskich władz - na terenie leżącej niedaleko od granicy z Ukrainą wsi Przewodów (powiat hrubieszowski, woj. lubelskie) spadł pocisk; w wyniku eksplozji zginęło dwóch obywateli Polski. Siły rosyjskie przeprowadziły we wtorek po południu zakrojony na szeroką skalę atak rakietowy na Ukrainę, wymierzony głównie w obiekty energetyczne.
Jak poinformował w środę prezydent Andrzej Duda po naradzie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, nic nie wskazuje na to, że zdarzenie w Przewodowie był to intencjonalny atak na Polskę i nie mamy żadnych dowodów, że rakieta została wystrzelona przez Rosję. "Nie była to rakieta, która była wymierzona, wycelowana w Polskę. W istocie zatem nie był to atak na Polskę" - powiedział prezydent.