Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kulisy konferencji w Muzeum Polin: haniebne ataki na Polskę i Polaków za "antysemityzm"

Muzeum POLIN coraz bardziej przypomina ośrodek antypolskiej propagandy, która ucieszyć może wyłącznie naszych sąsiadów. Bulwersujące wypowiedzi uczestników konferencji pt. „Jak rozmawiać o Sprawiedliwych? Reprezentacje w kulturze, znaczenie w edukacji”, odbywającej się w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, ujawniła dzisiaj Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom.

Autor:

Od 25 października do 27 października 2018 roku w Warszawie, w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, odbywa się międzynarodowa konferencja „Jak rozmawiać o Sprawiedliwych? Reprezentacje w kulturze, znaczenie w edukacji”.

Na uroczystym otwarciu konferencji obecni byli i przemawiali: ambasador USA Georgette Mosbacher, ambasador Izraela Anna Azari, wiceprezydent Warszawy Włodzimierz Paszyński oraz wicedyrektor departamentu dziedzictwa kulturowego w MKiDN Piotr Szpanowski. Ten ostatni przeczytał list od ninistra Jarosława Sellina. O konferencji wspominał już portal Niezalezna.pl. [polecam: https://niezalezna.pl/242615-konferencja-w-muzeum-polin-jestem-dumny-ze-polacy-sa-najwieksza-grupa-narodowa-wsrod-sprawiedliwych]

Reduta Dobrego Imienia podaje szczegóły konferencji. Cytuje m.in. wypowiedź wiceprezydenta Warszawy, zwiastującą retorykę konferencji:

Nie wolno zapominać, że ożywione po latach upiory antysemityzmu, węsząc różnorakie łupy, z radosną łatwością potrafią się wkomponować w krajobraz także i dziś. Tak zwany suweren ośmielony wstrzemięźliwą postawą Kościoła z niekłamaną radością brał i bierze udział w przygotowanych dlań igrzyskach.

Włodzimierz Paszyński stwierdził także:

Indoktrynacja dziś nazywana elegancko polityką historyczną, relatywizacja i marginalizowanie podłości dają przyzwolenie na zło. Na jego rozprzestrzenianie się na nienawiść wobec wszystkiego, co nie mieści się w utrwalanym przez wątpliwej jakości autorytety obrazie świata. Historia jak to historia, lubi się powtarzać. A jeśli towarzyszy jej dewastacja podstaw systemu zwanego demokracją, to znaczy, że krok już tylko dzieli nas od dyktatury, która by się utrzymać, musi dawać chleb i szukając kolejnych wrogów, organizować wspomniane już igrzyska. Udział w nich z pozoru atrakcyjny i tym bardziej niebezpieczny kończy się zwykle tragicznie, bo nigdy nie możemy być pewni, kiedy wrogami staniemy się my sami. Dziś na naszych oczach rodzą się nowi i nowi-starzy obcy. Są lub za chwilę będą winni wszelkiemu złu jak kiedyś nie tylko w nazistowskiej propagandzie. Wszak piekło to inni. Dlatego tak ważna jest mądra edukacja. Dziękuję.

A więc wiceprezydent Warszawy porównał sytuację w Polskę do będącej "krok od dyktatury", Polaków zaś ("tak zwany suweren") zestawił zaś z "upiorami antysemityzmu".

Jak informuje Reduta Dobrego Imienia - to, co bardziej istotne, można było usłyszeć w drugiej części, w której mogły jedynie uczestniczyć osoby z zamkniętego kręgu zaufanych, zakwalifikowanych przez organizatorów i wpuszczonych na drugą część konferencji. Był to panel dyskusyjny pt. „Ratowanie – różne perspektywy”. Na pytanie Roberta Szuchty, pracownika Muzeum POLIN i moderatora dyskusji „jakie są główne nurty, sposoby opowiadania o ratowaniu Żydów i jakie funkcje pełnią”, dr Piotr Forecki (Wydział Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM) odpowiadał:

Cała historia publicznego opowiadania o Sprawiedliwych czy też o Polakach ratujących Żydów, bo to określenie najczęściej spotykamy, zaraz opowiem dlaczego, to jest na dobrą sprawę niekończąca się historia ich cynicznego instrumentalizowania, wykorzystywania na różne sposoby. Ten nurt ma miejsce w zasadzie od czasu pogromu kieleckiego.

Dr Forecki opisywał następnie, jak Polacy zasłaniają swój antysemityzm ludźmi ratującymi Żydów: 

Sprawiedliwych wykorzystuje cały Front Jedności Narodowej w kontekście upamiętniania Żydów [..] IPN, MSZ, Instytut Adama Mickiewicza, Narodowe Centrum Kultury i wiele innych. [..] Ma rację Jan Grabowski, wskazując, że jest takie miejsce, w którym redemptorysta Rydzyk spotyka się z publicystą Konstantym Gebertem właśnie w dziale upamiętniania Polaków ratujących Żydów.

Forecki przekonywał zebranych, że próbuje się wmówić, iż ratowanie Żydów wynikało z ducha narodu polskiego. Co oczywiście jego zdaniem jest bzdurą:

Próbuje się tych sprawiedliwych traktować jak taki listek figowy, jak drzewka w Yad Vashem żeby po prostu się za nimi chować, zasłaniać nimi polskie zbrodnie na Żydach.

Forecki kontynuował w dalszej części debaty:

Podczas okupacji w Polsce toczyła się polsko-polska wojna o Żydów, to znaczy o to, żeby ich uratować. Ci Żydzi, którzy zostali uratowani, nie zostali uratowani z namaszczenia polskiej wspólnoty narodowej, tylko niejako przeciwko niej. […] Ta wojna w pewnym sensie umownym toczy się teraz o Sprawiedliwych, że znowu ta większość, przeciwko której toczyła się ta polsko-polska wojna o Żydów podczas okupacji, dziś próbuje ich zawłaszczyć i uczynić swoją reprezentację, znaczy pokazać, że Sprawiedliwi działali w imieniu narodu.

Wart odnotowania jest również jeden głos uczestnika konferencji będącego nauczycielem:

Jeżeli skupimy się na tym, co zrobiło podziemie polskie, żeby pomóc Żydom, to musimy powiedzieć prawdę, że zrobiło niesamowicie mało, a dzisiaj pan Sellin przekazał nam list, w którym mówi że polskie podziemie działało. Jeżeli spytamy, co zrobił Kościół, więc jeżeli się skupimy na instytucjach, jeżeli pokażemy, że ostatnie lata przed drugą wojną światową szerokie masy obywateli państwa polskiego, widzicie jak ja się staram nie uogólniać, były zatrute antysemityzmem, to wtedy możemy w pewnej mierze zrozumieć, że reakcja na te nazistowskie prześladowania i tak dalej była nawet adekwatna do tego antysemityzmu, ale o tym trzeba mówić.

 

Autor:

Źródło: anti-defamation.pl, niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska