Obiecał, że chce współpracować ze wszystkimi środowiskami, z tymi, „którzy dziś rządzą, by ułatwić dostęp do lekarzy i pielęgniarek, skrócić kolejki, oddłużyć szpitale, zwiększyć finansowanie, zatrzymać lekarzy, którzy uczą się w Polsce i przyciągnąć tych, którzy chcą do Polski przyjechać”.
Podkreślił, że kandyduje na prezydenta, bo „prezydent niewywodzący się z obozu rządzącego to też jest gwarancja niezależności, kontroli różnych ośrodków władzy nad służbami specjalnymi”. Kosiniak-Kamysz wyraził tę opinię w kontekście doniesień medialnych o „wypływających milionach z kasy CBA” oraz „spowiedzi byłego agenta Tomka”.
Szef PSL powiedział, że Polacy oczekują debaty między kandydatami na prezydenta i wezwał do niej wszystkich, którzy zadeklarowali swój start w wyborach prezydenckich.
Kosiniak-Kamysz, będąc w Słupsku, wymienił trzy sprawy lokalne, którymi się zajmie już teraz jako szef klubu parlamentarnego i kandydat na prezydenta.
W jego ocenie Urząd Morski musi pozostać w Słupsku. Poinformował, że będzie rozmawiał z szefem komisji gospodarki morskiej Markiem Sawickim (PSL) o zorganizowaniu specjalnego posiedzenia komisji w tej sprawie. Zaznaczył, że będzie dążyć do zmiany rozporządzeni, w którym minister gospodarki morskiej znosi Urząd Morski w Słupsku od 1 kwietnia 2020 r.
Podkreślił, że będzie zabiegał o budowę S6 oraz o możliwość stworzenia w Słupsku wydziału lekarskiego, który mógłby rocznie kształcić nawet 60 studentów.
Kosiniak-Kamysz był pytany przez dziennikarzy o wtorkową wizytę w Polsce wiceszefowej Komisji Europejskiej Viery Jourovej, o to, czy w sprawie uchwały dyscyplinującej sędziów „PiS jest gotowy do zrobienia kroku w tył”.
„Chaos nie służy obywatelom, nie służy sędziom. Moim zdaniem ważniejsze byłoby spotkanie pomiędzy I prezes Sądu Najwyższego Małgorzatą Gersdorf a premierem Mateuszem Morawieckim"
- podkreślił.
Kosiniak-Kamysz, który we wtorek przebywa w województwie pomorskim, odwiedzi jeszcze Bytów i Miastko.