Szef Polskiego Stronnictwa Ludowego i kandydat ludowców w wyborach prezydenckich odwiedził województwo świętokrzyskie. Spotkał się z mieszkańcami Jędrzejowa i Sędziszowa.
Szef ludowców ocenił, że obecna sytuacja w kraju jest niebezpieczna dla jego stabilności i suwerenności.
Jednocześnie zaapelował o merytoryczną kampanię. Ocenił też, że gest wykonany podczas ostatnich obrad Sejmu przez posłankę PiS Joannę Lichocką "obrazował intencje obozu władzy do obywateli i opozycji".
Pytany przez dziennikarzy, czy weźmie udział w debatach przedwyborczych, Kosiniak-Kamysz zapewnił, że jest do nich gotowy od grudnia, czyli od momentu, kiedy ogłosił start w wyborach.
Lider PSL zadeklarował też zwiększenie wydatków na służbę zdrowia, wprowadzenie dobrowolnego ZUS dla samozatrudnionych oraz wzmocnienie samorządność poprzez nadanie osobowości prawnej sołectwom.
Odniósł się także do problemów rolników. W tym kontekście przypomniał o trwających negocjacjach w sprawie unijnego budżetu.
"My wynegocjowaliśmy ponad 32 miliardy euro na wsparcie polskiego rolnictwa. Teraz, jeśli mamy komisarza do spraw rolnictwa, myślę, że 35 miliardów to minimum, jakie powinniśmy wynegocjować. Jeśli budżet będzie gorszy od tego, który był wynegocjowany na lata 2014-2020, to winę ponoszą za to rządzący, którzy wyznają jedną doktrynę - doktrynę wojny"
- mówił Kosiniak-Kamysz.