- Drodzy przedsiębiorcy, my stanęliśmy po waszej stronie. Pogoniliśmy te mafie VAT-owskie i odbudowaliśmy elementarną konkurencyjność na rynku - powiedział w środę w Sejmie premier Morawiecki. A mówiąc o mafiach paliwowych, szef rządu wyliczał, że w czasach PO, wjeżdżało do kraju 500-600 cystern "na lewo". - To dzienna strata z samego tylko tego tytułu około 20 mln zł - podliczył Morawiecki.
Poseł Korwin-Mikke przekonywał podczas konferencji prasowej w Sejmie, że "jego ekscelencja Mateusz Morawiecki jest finansistą, co oznacza, że nie ma pojęcia o gospodarce".
Odnosząc się do cen, "które widzimy na stacjach paliw i w sklepach", dodał, że "to my płacimy za walkę pana premiera, który podwyższył VAT".
Robert Winnicki przekonywał, że szef rządu podczas wystąpienia o kilku sprawach "zapomniał". "Kiedy chwalił się, jak to rząd walczy z mafiami VAT-owskimi, premier zapomniał, że sami obiecywali w 2015 roku, że przywrócą poprzednie, podniesione za Platformy Obywatelskiej, stawki VAT, i do tej pory tego nie zrobili. Po drugie, pan premier widocznie zapomniał, że wśród osób, które powinny być szczególnie traktowane, jeśli chodzi o walkę z mafiami VAT-owskimi, jest szef NIK Marian Banaś, czyli człowiek, z którym dzisiaj nie jest po drodze Prawu i Sprawiedliwości" - powiedział prezes Ruchu Narodowego.
Według Winnickiego, premier "zrobił całe to przedstawienie", aby "przykryć" środową konferencję prasową ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, który "kolejny raz wylosował obostrzenia, w tym szczególnie w województwie warmińsko-mazurskim".
Towarzyszący posłom wiceprezes Kongresu Polskiego Biznesu (KPB) Marcin Sypniewski odniósł się do fragmentu wystąpienia, w którym szef rządu zapewniał:
"Drodzy przedsiębiorcy, my stanęliśmy po waszej stronie".
Według Sypniewskiego rząd PiS odpowiada za to, że po wprowadzeniu lockdownu "ponad 86 proc. punktów gastronomicznych nie otrzymało jak dotąd żadnej pomocy".
Zaznaczył, że wynika to z "oficjalnych danych", które przedstawił na początku lutego wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju Bartosz Marczuk.