Wyjaśnił, że ewakuacja odbywa się na dwóch poziomach: współpracy dyplomacji chińskiej ze służbami UE, a także działań polskiej dyplomacji.
"W tej chwili toczą się rozmowy o praktycznych aspektach tego transportu. Jednocześnie nie ma takiej sytuacji, żebyśmy sami, jako Polska, działali, bo wiemy, że możemy współdziałać z Francją i z UE"
- powiedział Szumowski.
Szumowski nie przesądził, kiedy samolot z Polakami na pokładzie wyleci z Chin.
"Nie możemy mówić o konkretnej dacie, dlatego, że jeszcze logistyczne szczegóły są przez służby dyplomatyczne dogrywane. Na pewno odbędzie się to w najbliższych dniach"
- powiedział.
Szumowski poprosił też dziennikarzy, by ci kontaktowali się w sprawie pozyskiwania informacji dot. zagrożeniem rozprzestrzeniania się koronawirusa bezpośrednio z jego resortem.
Szef resortu zdrowia, odpowiadając na pytania dziennikarzy, poinformował, że w chwili obecnej ponad 100 osób w Polsce objętych jest aktywnym monitoringiem ze względu na koronawirusa z Chin.
"Natomiast mniej więcej 17, czy kilkanaście osób, miało podejrzenie infekcji. We wszystkich tych przypadkach okazało się, że to inne wirusy, w tym również koronawirusy, ale nie ten z Chin, bo wiemy, że w Polsce jest kilka koronawirusów, które najczęściej odpowiadają za zwykłe, codzienne infekcje górnych dróg oddechowych"
– powiedział Szumowski.
Dodał, że wojewódzkie stacje sanepidu prowadzą również telefoniczny monitoring stanu zdrowia wszystkich osób, które wróciły do kraju z miejsc podwyższonego ryzyka.
"Jak wiemy, na razie większość pacjentów, która wróciła, jest niezarażona wirusem korona. Większość jest zdrowa, w związku z tym nie ma potrzeby ich hospitalizacji"
– powiedział Szumowski.
Zaznaczył, że gdy pojawiają się objawy, natychmiast taka osoba z zachowaniem reżimu sanitarnego jest transportowana do oddziału zakaźnego, gdzie są wykonywane badania.
Szef MZ powiedział, że obecnie w przypadku podejrzenia zakażenia nowym koronawirusem próbki są wysyłane do innych krajów.
"W tej chwili mamy dwa laboratoria referencyjne w Europie, do których wysyłamy próbki pobrane od pacjentów. Czas takiej diagnozy to jest od 24 do 72 godzin"
- powiedział.
Poinformował, że w Polsce są już testy diagnostyczne na nowego koronawirusa. "Na początku przyszłego tygodnia będziemy mieli wszystko skalibrowane tak, że będziemy mieli standard diagnostyki, taki sam, jaki mamy w tej chwili w Charite (Laboratorium Charite w Berlinie)" - powiedział.
"Jesteśmy już w posiadaniu tych testów, primerów. Przygotowujemy laboratoria do pełnej diagnostyki"
- dodał.
Podczas konferencji prasowej minister mówił, że "w tej chwili w Polsce większym problemem jest infekcja grypy oraz paragryp". "To jest gro infekcji, która w Polsce jest" – poinformował. "Jeśli nie mieliśmy kontaktu, bądź nie byliśmy w Chinach, te infekcje nie są infekcjami koronawirusa, tego z Chin" – powiedział.
Zaapelował o bardzo stonowane komunikowanie i stonowane reakcje na wszelkie teraz istniejące – jak zaznaczył – "takie jesienne infekcje" w Polsce.
Jak mówił, szturm na oddziały zakaźne może pozbawić możliwości hospitalizacji tych pacjentów, którym jest to naprawdę potrzebne.