W czwartek szef ZNP Sławomir Broniarz poinformował o zawieszeniu strajku. Jednocześnie zapowiedział, że jeżeli rząd nie zrealizuje postulatów związku, nauczyciele podejmą strajk we wrześniu. Decyzję o zawieszeniu strajku podjęła też Forum Związków Zawodowych.
W ubiegły piątek odbył się pierwszy etap rozmów w ramach okrągłego stołu edukacyjnego zorganizowanego z inicjatywy premiera Mateusza Morawieckiego. Obrady koncentrowały się wokół czterech tematów: uczeń, nauczyciel, jakość edukacji i nowoczesna szkoła. W obradach nie uczestniczyły ZNP i FZZ. Następne spotkanie z udziałem rządu odbędzie się we wtorek 30 kwietnia. Sławomir Broniarz zapowiedział, że ZNP nie będzie uczestniczyć w tym spotkaniu.
Kopcińska oceniła dziś w radiowej Jedynce, że pierwsza debata ws. oświaty "była bardzo dobrym spotkaniem". "Pokazała, że była konieczna i niezbędna" - podkreśliła. Wyraziła ubolewanie, że w tej debacie zabrakło pełnego składu opozycji oraz Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Bo jeżeli chcemy wspólnie znaleźć jak najlepsze rozwiązania dla uczniów, nauczycieli, rodziców, jak chcemy reformować szkołę tak, żeby była nowoczesna, innowacyjna, dobrze jest to zrobić w jak najszerszym gremium
- stwierdziła. "To powinna być szeroka debata wszystkich środowisk i ja zapraszam ponownie pozostałe związki dzisiaj do podstolików" - dodała rzeczniczka rządu.
Zaznaczyła, że we wtorkowym spotkaniu weźmie udział około 100 osób, którzy będą pracować w 5 podstolikach. Dodała, że powstał nowy podstolik dotyczący rodziców. "Zapraszamy, jak widać każdy chce wnieść swoją cegiełkę do tej zmiany. I wydaje mi się, że ci którzy protestowali, czyli ZNP powinien do tych rozmów przystąpić" - mówiła Kopcińska.
Na pytanie, że ZNP rekomenduje nauczycielom strajk włoski w oświacie, który polega na tym, że mają wypełniać tylko swoje podstawowe obowiązki i nie angażować się w dodatkowe zajęcia, Kopcińska odparła, że "nie jest to słuszny krok". "Zauważmy, że przez trwający protest uczniowie mają zaległości w szkole. Nie odbywały się lekcje, materiał jest nieprzerobiony, teraz trzeba nadgonić. To są poważne sprawy, bo uczeń - podkreślę raz jeszcze - ma swoje prawa i obowiązki, musi przyswoić wiedzę. I dobrze, żeby te lekcje odbywały się, żeby uzupełnić materiał którego wcześniej nie przerabiano z powodu strajku i protestów" - podkreśliła rzeczniczka rządu.
W jej ocenie, gdyby nie skuteczność rządu premiera Mateusza Morawieckiego to około 15 tys. tegorocznych maturzystów z ponad 100 szkół nie mogłoby przystąpić w maju do matury. "Dlatego, że nie klasyfikowano ich" - podkreśliła Kopcińska.
Jak dodała, "to rząd PiS, rząd Mateusza Morawieckiego przewidział taką możliwość, iż gdzieniegdzie będą utrudnienia". "Zapobiegliśmy temu wprowadzeniem przepisów prawnych właśnie procedowanej w zeszłym tygodniu ustawy i maturzysta nie straci roku, nie musi go powtarzać" - podkreśliła Kopcińska.
Zapobiegliwość, przewidywanie rządu umożliwi maturzystom już za kilka dni przystąpienie do tego jakże ważnego dla nich egzaminu
- dodała.
Dopytywana, czy w związku ze skutkami protestu, czyli nieprzepracowanym materiałem jest rozważane przedłużenie roku szkolnego rzeczniczka rządu odpowiedziała, że nie słyszała o takich propozycjach
W ubiegły tygodniu została przyjęta przez Sejm i Senat nowela prawa oświatowego dotycząca matur. Zgodnie z nią, jeśli rada pedagogiczna nie przeprowadzi klasyfikacji i promocji, zrobi to dyrektor lub nauczyciel wyznaczony przez organ prowadzący.