Tomasz P. będzie dziewiątym przesłuchanym oskarżonym w procesie dotyczącym nieprawidłowości przy 26 inwestycjach w Zachodniopomorskim Zarządzie Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie, którego był dyrektorem. Aktem oskarżenia objęte są 32 osoby, prokuratura zarzuca im 94 czyny - najważniejsze dotyczą łapownictwa i tzw. prania brudnych pieniędzy.
W zeznaniach dotychczas przesłuchanych oskarżonych Tomasz P. pojawiał się wielokrotnie. Senator Stanisław Gawłowski mówił, że przedstawione mu przez prokuraturę zarzuty, według których miał przyjąć łapówkę od kołobrzeskiego biznesmena Bogdana K. "zostały zbudowane w oparciu o wcześniejsze zeznania Tomasza P.".
Gawłowski wskazał, iż P. powiedział, "że usłyszał od Bogdana K., że otrzymałem od K. cztery korzyści: 100 tys. zł na kampanię wyborczą, apartament w Chorwacji, wycieczkę do Meksyku i Australii". Senator zaznaczył, że wycieczki nie zostały objęte zarzutem, ponieważ posiada dowody, iż sam za nie zapłacił, a w związku z tym wiarygodność zeznań Tomasza P. także w pozostałych sprawach "jest zerowa".
Gawłowski podkreślał też, że jego relacje z byłym dyrektorem Zarządu Melioracji miały charakter wyłącznie służbowy. Senator zaznaczył, że P. podczas swoich zeznań wielokrotnie wyjaśniał, iż Gawłowski nigdy nie wpływał na przetargi ani na specyfikacje dotyczące inwestycji.
O Tomaszu P. mówił też w swoich zeznaniach Bogdan K. Podkreślał, że były dyrektor Zarządu Melioracji pomawiał go, ponieważ chciał ukryć swoją własną działalność i został "przyłapany na braniu łapówek i ustawianiu przetargów".
Biznesmen przedstawiał Tomasza P. jako człowieka, który robił "awantury", gdy postępowało się wbrew jego wytycznym, m.in. dotyczącym zatrudniania podwykonawców, których wskazywał. Miał też utrudniać firmie należącej do K. wykonywanie prac.
P. miał też "wymusić" na przedsiębiorcy 100 tys. zł, mówiąc, że go "zniszczy", jeśli nie będzie "zachowywał się właściwie", co Bogdan K. odczytał jako domaganie się łapówki.
Pieniądze miał też wręczyć dyrektorowi Zarządu Melioracji kolejny oskarżony w sprawie przedsiębiorca Krzysztof B. Ten twierdzi, że Tomasz P. domagał się od niego 3 proc. wartości przetargu organizowanego przez zarząd. Biznesmen miał mu dać 600 tys. zł łapówki.
Według Krzysztofa B., Stanisław Gawłowski mówił, że P. jest "jego człowiekiem" i "należy o nim pamiętać finansowo".
Podczas wyjaśnień, które we wtorek składał w sądzie były starosta koszaliński Roman S., pojawiło się jego spotkanie z Tomaszem P. i Bogdanem K. Ówczesny dyrektor P. miał wówczas stwierdzić, że "firmy, które wygrywają przetargi, powinny 2-3 proc. przeznaczać na koszty pośrednie". Bogdan K. miał to odczytać jako sugestię łapówki.
Tomasz P. jest też jednym z głównych podejrzanych w nadal prowadzonym przez prokuraturę śledztwie dotyczącym tzw. afery melioracyjnej, z którego wyłączono obecnie toczącą się sprawę.
Przesłuchanie Tomasza P. prawdopodobnie potrwa przez kilka rozpraw.