Według ustaleń RMF FM wśród osób zagrożonych utratą stanowisk są szefowa ministerstwa edukacji narodowej Barbara Nowacka oraz minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. W obu przypadkach znaczenie mają mieć problemy z realizacją zmian i narastająca krytyka dotycząca działań resortów.
W przypadku Nowackiej zastrzeżenia zgłaszają m.in. przedstawiciele środowisk nauczycielskich i eksperci zajmujący się edukacją. Kontrowersje budzą zarówno tempo reform, jak i konkretne rozwiązania wprowadzane w szkołach, w tym ograniczenie prac domowych. Krytycznie oceniano również wdrożenie edukacji zdrowotnej.
Z kolei w ministerstwie zdrowia problemem mają być reformy, których przeprowadzenie okazuje się "trudne politycznie". Jak informuje RMF FM, chodzi m.in. o kwestie związane z przyszłością szpitali powiatowych.
Anonimowy rozmówca stacji z Koalicji Obywatelskiej wskazał, że Jolanta Sobierańska-Grenda może być pierwszą osobą, która straci stanowisko. W jego ocenie błędem było powierzenie resortu osobie spoza polityki.
Pełczyńska-Nałęcz sama przyspieszyła zmiany?
Rekonstrukcja miała objąć również ministerstwo funduszy i polityki regionalnej, którym kierowała do tej pory Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Jak ustalił reporter RMF FM, w koalicji pojawiały się głosy, że premier od dłuższego czasu rozważał jej odejście z rządu.
Jeden z rozmówców stacji podsumował tę sytuację słowami: „Premier od dawna szukał sposobu, jak się jej pozbyć, a pani minister zrobiła mu prezent”.
Jednak jak przypominamy, w czwartek Pełczyńska-Nałęcz sama ogłosiła rezygnację z funkcji ministerialnej. Następnie doszło do kolejnego politycznego zwrotu - władze Polski 2050 zdecydowały o usunięciu jej z ugrupowania.
Balczun kolejnym ministrem do wymiany?
W kontekście możliwych dymisji pojawia się także nazwisko Wojciecha Balczuna, kierującego ministerstwem aktywów państwowych.
Z informacji przekazanych przez RMF FM wynika, że w Koalicji Obywatelskiej pojawiają się głosy o możliwości jego odwołania. W tle ma być konflikt dotyczący sposobu zarządzania resortem. Rozgłośnia, powołując się na nieoficjalne ustalenia, wskazuje na Pawła Grasia, szefa gabinetu politycznego premiera.
Według relacji jednego z polityków KO Graś uważa, że Balczun potraktował ministerstwo jak "własny folwark". Ewentualna dymisja szefa resortu aktywów państwowych miałaby być jednak ryzykownym posunięciem. Jak zauważył rozmówca RMF FM, znalezienie odpowiedniego następcy na kilka miesięcy przed wyborami może być trudne.
Rekonstrukcja - ostatnia deska ratunku?
Według ustaleń RMF FM planowana rekonstrukcja ma mieć charakter taktyczny. Donald Tusk chce rozliczyć ministerstwa, które w ocenie obozu rządzącego "nie spełniły oczekiwań, a jednocześnie pokazać wyborcom, że rząd reaguje na problemy i potrafi wyciągać konsekwencje".
Tyle, że w myśl chociażby najnowszego sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski - nawet wspólny start KO, Lewicy, PSL i Polski 2050 przyniósłby 39,4 proc. poparcia. A więc, nawet w sytuacji jednej listy koalicji 13 grudnia, obozowi Donalda Tuska wciąż zabrakłoby posłów do samodzielnej większości w Sejmie.