Projekt uchwały w sprawie ustawienia pomnika w Kielcach, podczas sesji, przedstawił Mateusz Machnicki, przedstawiciel obywatelskiej inicjatywy budowy pomnika upamiętniającego ofiary ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Był to pierwszy projekt uchwały w Kielcach przygotowany przez mieszkańców. Podpisało się pod nim ponad 300 osób.
"Głosowanie przeciw będzie ukłonem w stronę odnawiającego się ruchu neobanderowskiego. Dobre relacje z Ukrainą można budować tylko na prawdzie, tak jak z Niemcami. Każdy, kto zna martyrologię II wojny światowej, wie, że upamiętnienie rzezi wołyńskiej jest ważnym punktem. Apeluję do radnych o rozsądek. Ofiary wołają nie o zemstę, a o pamięć"
– podkreślał Machnicki.
Pomnik "Rzeź Wołyńska" przedstawia orła w koronie. Na skrzydłach są nazwy miejscowości, w których Ukraińska Powstańcza Armia dokonała mordów na Polakach. W piersi orła wycięty jest krzyż, a w środku obraz przedstawiający rzeź wołyńską: dziecko nabite na trójzębne widły, rodzinę w ogniu. Autorem ponad 14-metrowego monumentu jest Andrzej Pityński.
W trakcie dyskusji kieleccy radni zwracali uwagę na drastyczną formę pomnika. "To dyskusja nie nad tym, czy ofiary rzezi zasługują na upamiętnienie, czy nie, ale jak chcemy kreować przestrzeń. Ta forma nie jest do przyjęcia. Projekt epatuje brutalnością - mówiła Agata Wojda, szefowa Koalicji Obywatelskiej w kieleckiej radzie miasta.
W podobnym tonie wypowiadali się także radni PiS. "Pamiętamy o tych wydarzeniach i chcemy je upamiętnić, ale sposób, który zaproponował artysta jest nie do przyjęcia. Stwierdzenie, że wspieramy ruch banderowski, było niestosowne i nie powinno tu paść" - podkreślał Jarosław Karyś, przewodniczący klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości.
Pomnik obecnie znajduje się w magazynie w Gliwicach. Do tej pory żadne miasto nie zechciało postawić go u siebie. W Kielcach pomnik miał stanąć niedaleko Kadzielni przy ulicach Krakowskiej i Gagarina.