Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Jest sądzony za zabójstwo ciężarnej szwagierki. Był ojcem dziecka

Przed Sądem Apelacyjnym w Rzeszowie odbył się proces apelacyjny 35-letniego Grzegorza G. oskarżonego o zabójstwo 25-letniej ciężarnej szwagierki. Mężczyzna był ojcem nienarodzonego dziecka. Ogłoszenie wyroku wyznaczono na 28 listopada.

Autor:

Rozprawa odwoławcza, podobnie jak większość procesu w I instancji, odbyła się za zamkniętymi drzwiami.

Podczas pierwszej rozprawy sąd okręgowy zmienił kwalifikację czynu. Prokuratura oskarżyła G. o zabójstwo, natomiast sąd uznał, że było to zabójstwo z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Sąd Okręgowy w Rzeszowie w marcu br. skazał G. na dożywocie.

Postanowieniem sądu I instancji Grzegorz G. został także pozbawiony praw publicznych na osiem lat. Ma także zapłacić po 250 tys. zł zadośćuczynienia dla każdego z rodziców zabitej kobiety, którzy byli w procesie oskarżycielami posiłkowymi. Zwróci też ponad 17 tys. zł, które wybrał z konta Jolanty Ś. po jej śmierci.

Sąd uznał Grzegorza G. za winnego pozostałych zarzucanych mu przez prokuraturę czynów. Jest to m.in. kradzież samochodu i pieniędzy ofiary, usiłowanie dwóch oszustw, kradzież z miejsca pracy sprzętu elektronicznego o wartości ponad 0,5 mln zł. G. ma również naprawić szkodę względem swojego pracodawcy w łącznej kwocie prawie 320 tys. zł.

Odczytanie uzasadnienia wyroku w tej sprawie w I instancji odbyło się z wyłączeniem jawności.

Apelację od wyroku złożyła obrona Grzegorza G. i jeden z oskarżycieli posiłkowych.

Razem z Grzegorzem G. przed sądem odpowiada jeszcze dwoje innych osób, których prokuratura oskarżyła o nieumyślne paserstwo. Są to: Maria M. i Dariusz K., którzy kupili od G. skradziony sprzęt elektroniczny.

W toku śledztwa przyznali się, że kupili sprzęt, ale utrzymywali, że nie wiedzieli, iż jest kradziony. W I instancji zostali skazani oboje na kary jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Oboje mają też zapłacić grzywny po 30 tys. zł.

Proces przed sądem okręgowym rozpoczął się w styczniu 2018 r. Na wniosek m.in. adwokata oskarżonego i pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych (rodziców ofiary) proces toczył się – postanowieniem sądu – w dużej części przy drzwiach zamkniętych. Chodzi o ważny interes prywatny rodziny ofiary. Utajnione zostały kwestie dotyczące głównego zarzutu, czyli zabójstwa.

W toku postępowania prokuratorskiego G. został zbadany psychiatrycznie. Biegli nie stwierdzili, aby w chwili czynu mężczyzna był niepoczytalny lub miał ograniczoną poczytalność.

Zdaniem oskarżenia Grzegorz G. zadał siostrze żony, z którą łączył go romans - połową cegły szereg uderzeń w głowę. Jolanta Ś. miała też ranę kłutą szyi. Jak ustaliła prokuratura, przyczyną śmierci kobiety było prawdopodobnie zachłyśnięcie się krwią i uduszenie.

Jolanta Ś. była w siódmym miesiącu ciąży, a ojcem dziecka był G., co potwierdziły badania biologiczne. Jednak stan rozwoju dziecka, ujawniony podczas sekcji zwłok, nie pozwolił na postawienie mężczyźnie zarzutu podwójnego zabójstwa.

W czasie śledztwa mężczyzna początkowo utrzymywał, że śmierć Jolanty Ś. nastąpiła na skutek nieszczęśliwego wypadku – miała spaść ze skarpy. Jednak po przedstawieniu mu dowodów z sekcji zwłok kobiety, które wykluczyły taką przyczynę śmierci, G. przyznał się do zabójstwa. Wskazał też miejsce, w którym ukrył ciało szwagierki. Zapewniał, że nie planował zabójstwa wcześniej, ale że myśl o zabiciu kobiety zrodziła się dopiero w czasie kłótni z nią.

Grzegorzowi G. prokuratura zarzuciła także kradzież mienia swojej ofiary, w tym samochodu, pieniędzy i sprzętu elektronicznego, a także fałszowanie dokumentów (umowy sprzedaży samochodu) oraz niszczenie dokumentów.

G. odpowiadał też za usiłowanie dwóch oszustw na kwotę tysiąca i 5 tys. zł, które próbował popełnić, podszywając się pod swoją ofiarę i chcąc wyłudzić pieniądze od dwóch osób jako rekompensatę za rzekome zobowiązania. Oskarżony został także o kradzież z miejsca pracy sprzętu elektronicznego o wartości ponad 0,5 mln zł.

Kolejny czyn, o który prokuratura oskarżyła Grzegorza G., to tzw. samouwolnienie. Mężczyzna w marcu 2017 roku uciekł z sądu w Ropczycach, gdzie brał udział w swojej sprawie cywilnej. Został złapany po oddaniu przez policjantów strzałów ostrzegawczych.

Zaginięcie ciężarnej Jolanty Ś. jej rodzina zgłosiła w sierpniu 2016 roku. Upłynął bowiem termin porodu, a z kobietą urwał się kontakt. Początkowo jednak śledztwo prowadzone było w kierunku handlu ludźmi; Jolanta Ś. miała wysłać sms do swojej matki, że nowonarodzone dziecko sprzedała i że nie chce, aby ją szukać.

Niedługo później żona Grzegorza G. zgłosiła jego zaginięcie. Mężczyzna wówczas był już podejrzewany o udział w zaginięciu Jolanty Ś. Ponadto prokuratura podejrzewała go też o kradzież z firmy, w której pracował, specjalistycznego sprzętu elektronicznego wartego ponad 0,5 mln zł. Zakładano, że G. chciał za pieniądze ze sprzedaży sprzętu ukryć się przed wymiarem sprawiedliwości.

G. został zatrzymany pod koniec listopada 2016 r. we własnym mieszkaniu. Wpadł w zasadzkę policji. Podczas przesłuchania przyznał się do kradzieży sprzętu, a także do nieudzielenia pomocy kobiecie po upadku ze skarpy oraz do tego, że spanikował i zakopał zwłoki w lesie. Nie przyznawał się jednak do zabójstwa. Utrzymywał, że Jolanta Ś. zmarła na skutek nieszczęśliwego wypadku.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska