Zimową przerwę Jagiellonia spędza na dziewiątym miejscu w tabeli, czyli otwiera tzw. grupę spadkową. Jej straty są jednak niewielkie; różnica między zespołem z Białegostoku a np. piątym Lechem Poznań to tylko dwa punkty.
44-letni bułgarski szkoleniowiec pracuje z Jagiellonią od miesiąca. Podpisał kontrakt do połowy 2021 roku. Zastąpił Ireneusza Mamrota, który odszedł za porozumieniem stron dwie kolejki przed zimową przerwą, bo władze klubu z wyników zespołu nie były zadowolone. Białostoczanie grali "w kratkę", dobre mecze przeplatając słabymi, a po niezłym początku przesuwali się systematycznie w dół tabeli.
Być może dlatego, pytany o plany Petew, który ma w CV m.in. prowadzenie w latach 2014-16 reprezentacji Bułgarii i pracę w najlepszym tamtejszym klubie ostatnich lat Łudogorcu Razgrad, unika konkretów. Jest ostrożny w deklaracjach, raczej skupia się na ogólnikach. Najczęściej mówi, że chce ustabilizować grę Jagiellonii, podnosić poziom sportowy zawodników i wprowadzać do zespołu młodzież. Kluczem ma być systematyczna praca.
W kadrze Jagiellonii zimą doszło do ubytków. Przede wszystkim do szkockiego Celticu Glasgow przeniósł się młodzieżowy reprezentant Polski Patryk Klimala, który w ataku wygrywał rywalizację z Serbem Ognjenem Mudrinskim i jesienią w wielu meczach pokazał się z dobrej strony, zdobywając siedem goli.
Lukę po Klimali ma spróbować zapełnić pozyskany w poniedziałek Jakov Puljic. 26-letni Chorwat, który trafił do białostockiej drużyny z HNK Rijeka, może grać na pozycji napastnika lub ofensywnego pomocnika.
Z zespołu odszedł również brazylijski lewy obrońca Guilherme Sitya, podpisując kontrakt z tureckim Konyasporem. Co prawda Jagiellonia szybko pozyskała w jego miejsce 19-letniego Bartłomieja Wdowika z pierwszoligowej Odry Opole, ale trudno oczekiwać, by od razu podjął on rywalizację o miejsce w pierwszym składzie z Islandczykiem Bodvarem Bodvarssonem, który jesienią długo był pierwszym wyborem sztabu szkoleniowego.
Zaskoczeniem dla kibiców była decyzja Petewa, że nie potrzebuje w kadrze Grzegorza Sandomierskiego. 30-letni bramkarz, były reprezentant Polski, nie pojechał z zespołem na zgrupowanie do Turcji i dostał wolną rękę w poszukiwaniu nowego pracodawcy. Kilka dni temu znalazł go w Rumunii, podpisując kontrakt z CFR Cluj.
Oznacza to, że o miejsce w bramce białostoczan rywalizować będą: wypożyczony w zimowej przerwie z Arsenalu Londyn Macedończyk Dejan Iliev i Damian Węglarz. Ten drugi zaczynał sezon jako pierwszy bramkarz Jagiellonii, ale tuż przed zimową przerwą jego miejsce zajął Sandomierski.
Głównym punktem przygotowań było niespełna dwutygodniowe zgrupowanie w Turcji. Pojechało na nie 28 zawodników, w tym duża grupa młodzieżowców. W czterech sparingach, które Jagiellonia rozegrała w Belek, odnotowała dwa remisy, zwycięstwo i porażkę. Pokonała ukraińskie SK Dnipro-1 1:0, zremisowała z kosowskim KF Ballkani 3:3 oraz rumuńskim Viitorulem Konstanca 1:1, a uległa austriackiemu zespołowi Wolfsberger AC 2:3.
Plany sztabu szkoleniowego nieco krzyżowały kontuzje. Choć pojechał do Turcji, to z powodu urazu w żadnym meczu kontrolnym nie zagrał chorwacki stoper Ivan Runje, z podobnych powodów tylko w części przygotowań uczestniczyli boczni defensorzy: Bodvarsson i Słowak Andrej Kadlec, którzy grali już jednak w ostatnich meczach kontrolnych.
Urazy, choć mniej poważne, leczyli też skrzydłowi - Hiszpan Juan Camara i Słowak Martin Kostal.
Po powrocie ze zgrupowania Jagiellonia przygotowuje się do ligowych zmagań we własnym ośrodku treningowym, oddanym do użytku pół roku temu. Ma tam do dyspozycji zadaszone boisko i zaplecze z szatniami i salą do ćwiczeń.
Na inaugurację wiosennej części rozgrywek "Jagę" czeka w sobotę wyjazdowa potyczka z przedostatnią w tabeli Wisłą Kraków