Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ »

Instytut Staszica: "Internetowy trolling, pożyteczni idioci i hejt kontra Daniel Obajtek"

"Od kilku tygodni obserwujemy medialny spektakl wymierzony personalnie w prezesa koncernu PKN Orlen Daniela Obajtka. Jednak obok publikacji medialnych na jego temat, znacznie groźniejsze zjawisko możemy zaobserwować w internecie – szczególnie w mediach społecznościowych. (...) Choć na pierwszy rzut oka wszystko przypomina klasyczny hejt, po głębszej analizie nasuwają się ewidentne analogie ze zjawiskiem znacznie groźniejszym. Mowa tu o cyberprzemocy znanej szerzej jako cyberbullying" - pisze w analizie dla Instytutu Staszica dr Piotr Łuczuk. Poniżej publikujemy jej pełną treść.

pixabay.com/TheDigitalArtist

Od kilku tygodni obserwujemy medialny spektakl wymierzony personalnie w prezesa koncernu PKN Orlen Daniela Obajtka. Jednak obok publikacji medialnych na jego temat, znacznie groźniejsze zjawisko możemy zaobserwować w internecie – szczególnie w mediach społecznościowych. O ile w przypadku publikacji dziennikarskich istnieje możliwość dementowania ewentualnych nieprawidłowości w trybie sprostowania lub poprzez dochodzenie swoich praw na drodze sądowej, o tyle w przypadku fali ośmieszających i mających kompromitować Obajtka w oczach opinii publicznej memów i wpisów na Facbooku czy Twitterze – trudno jest realnie przeciwdziałać temu zjawisku. Choć na pierwszy rzut oka wszystko przypomina klasyczny hejt, po głębszej analizie nasuwają się ewidentne analogie ze zjawiskiem znacznie groźniejszym. Mowa tu o cyberprzemocy znanej szerzej jako cyberbullying. Specyficzna forma nękania ofiar z wykorzystaniem wszelkich możliwych sposobów i środków w internecie.

Cyberbullying – nękanie level hard

W Małym Leksykonie Postprawdy, którego jestem współautorem cyberprzemoc definiujemy, jako obrażanie, ośmieszanie, straszenie lub nękanie ofiary za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej, którego głównym celem jest wyrządzenie możliwie najbardziej dotkliwej krzywdy danej osobie.

Zjawisko cyberbullyingu polega najczęściej na wysyłaniu ofierze obelg oraz gróźb lub publikowaniu upokarzających ją zdjęć, memów i nagrań wideo w mediach społecznościowych, a nawet tworzeniu fałszywych stron internetowych zawierających informacje poniżające daną osobę. Już zestawienie tych form nękania wystarcza, aby stwierdzić z całą mocą, że w przypadku internetowej kampanii wymierzonej w Daniela Obajtka mamy do czynienia właśnie z formą cyberbullyingu.

Pożyteczni idioci na pasku trollingu

Wszelkiego rodzaju prześmiewcze memy i wpisy, choć nie mają pokrycia w rzeczywistości, dość szybko zyskują popularność i są rozpowszechniane zgodnie z modelem wykorzystywanym w klasycznych przypadkach trollingu. Trollingiem nazywamy bowiem działania propagandowe lub prowadzące do zdyskredytowania i obrażenia rozmówcy w internecie. Należy rozróżnić dwie podstawowe grupy tzw. internetowych trolli. Pierwszą stanowią internauci pracujący na zlecenie i opłacani za swoją pracę. Zamieszczają wpisy i komentarze oparte na faktach, tyle że wcześniej zmanipulowanych. Druga grupa to tzw. pożyteczni idioci (ang. useful idiots). Zakładają profile w mediach społecznościowych i blogi, gdzie często, nawet nieświadomie, powielają i udostępniają krążące w przestrzeni medialnej spreparowane informacje, na które następnie może się powoływać pierwsza grupa. Do kręgu „pożytecznych idiotów” zalicza się i tych internautów, którzy nieświadomi całej gry operacyjnej rozpowszechniają przeczytane informacje, wierząc w ich autentyczność, i przyczyniają się do ich uwiarygodnienia w oczach opinii publicznej.

W przypadku kampanii oszczerstw wymierzonej w Daniela Obajtka istnieje uzasadnione prawdopodobieństwo, że w znacznym stopniu skorzystano z „pomocy” grupy useful idiots. Sprzyja temu fakt, że sprawcy publikują swoje obelgi najczęściej anonimowo, chowając się za pseudonimem, choć w wielu przypadkach zdarza się, że działają również pod własnym nazwiskiem, zwłaszcza jeśli ofiara jest słabsza i nie stanowi zagrożenia dla agresora. Fałszywe profile w portalach społecznościowych lub na stronach internetowych stworzonych w celu zniesławienia ofiary są również klasyfikowane jako cyberprzemoc. Co szczególnie niepokojące, cyberprzemoc może się wydostać z internetu do realnego życia w postaci innych form nękania.

Wszystkie twarze hejtu

W ten sposób docieramy do kwestii hejtu w internecie i związanego z nim ryzyka. Mianem hejtera określa się osobę, która, stosując różnego rodzaju zabiegi socjotechniczne oraz przeważnie używając w stosunku do swojej ofiary mowy nienawiści, kanalizuje swoją agresję w jej kierunku. Bardzo często zjawisko przybiera formę uporczywego nękania. Hejterzy z reguły wybierają swoje ofiary spośród grona celebrytów i osób publicznych (aktorzy, muzycy, politycy), czy tak jak w omawianym przypadku – prezesa Orlenu. Jednym słowem ofiarą hejtu w internecie może stać się każdy. 

Samo zjawisko funkcjonowania mowy nienawiści i hejtu w przestrzeni publicznej nie jest niczym nowym i od lat ściśle związane jest z takimi działaniami jak propaganda i dezinformacja. O ile jednak przed wynalezieniem internetu problem dotyczył głównie społeczności lokalnych, o tyle wraz z rozwojem mediów elektronicznych i „kurczeniem się” świata, który stał się globalną wioską, zjawisko hejtu jest transgraniczne. Dziś hejter może atakować swoją ofiarę, będąc oddalony od niej o setki tysięcy kilometrów. 

W ostatnim czasie można zaobserwować niebezpieczny trend włączania hejterów w szeregi tzw. armii trolli. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że połączenie obu tych zjawisk stanowi jedno z największych wyzwań dla współczesnego społeczeństwa. 

Warto zwrócić uwagę, że to nie pierwszy przypadek, gdy Daniel Obajtek stał się obiektem internetowego hejtu. Przypomnieć można chociażby słynny internetowy wpis osoby uchodzącej za ekspertkę od wizerunku i mowy ciała z 2019 roku. W twitterowym wpisie zadrwiła ona z Obajtka publikując kilka fotografii prezesa Orlenu i ironizując na temat jego nadekspresji w mimice i ruchach.

„Nadekspresja w mimice, ruchach, postawie i mowie oraz niespokojne mikroekspresje czasem niosą za sobą ryzyko sztuczności i mogą powodować komiczne wrażenia… chyba mniej zgodne z założeniami. Warto komunikację dopasować do kontekstu” – czytamy we wpisie.

Choć szybko „ekspertce” zwrócono uwagę, że Daniel Obajtek zmaga się z zespołem Tourette’a, ona odpowiedziała kolejnym wpisem, w którym znów przedstawiła kilka zdjęć prezesa Orlenu z komentarzem: „jednak da się sprawnie i skutecznie komunikować z otoczeniem niezależnie od deficytów”.

Z kolei sam Daniel Obajtek zdaje sobie sprawę z faktu prowadzonej przeciwko niemu kampanii. W publikowanych w mediach oświadczeniach podkreśla, że „brudna kampania” związana jest z budową budowie silnego koncernu multienergetycznego, a celem wszystkich tych ataków jest zablokowanie fuzji PKN Orlen i Lotosu.


Dr Piotr Łuczuk jest medioznawcą, ekspertem w dziedzinie cyberbezpieczeństwa, redaktorem naczelnym portalu FilaryBiznesu.pl oraz redaktorem portalu niezalezna.pl, adiunktem w Katedrze Komunikacji Społecznej, Public Relations i Nowych Mediów Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

 



Źródło: Instytut Staszica

 

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

dr Piotr Łuczuk
Wczytuję ocenę...
Wideo