"Inspektorzy na Narwi pobrali próbki wody, na miejscu był przedstawiciel Wód Polskich pobliskiej zlewni w Dębem. Po wynikach badań będzie można dopiero określić skład wody. Widoczność nad rzeką jest ograniczona z powodu mgły. Podczas obserwacji nie widać było plam oleju"
- informowała na Twitterze rzecznik prasowa Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska Agnieszka Borkowska.
Borowska dodała, że zgłoszenie o możliwym zanieczyszczeniu Narwi na odcinku pomiędzy Serockiem a Jadwisinem przyszło od przedstawiciela Wód Polskich. Inspektorzy nie stwierdzili naocznie plam oleju. Próbki wody badane są obecnie w Centralnym Laboratorium Badawczym Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Jak poinformowała Agnieszka Borowska, służby na razie nie wiążą doniesienia o zanieczyszczeniu z wcześniejszym wyciekiem z elektrowni w Ostrołęce.
W środę Główny Inspektorat Ochrony Środowiska poinformował, że na rzece Narew pomiędzy Serockiem a Jadwisinem na Mazowszu stwierdzono obecność oleistej substancji. Wieczorem na miejsce udali się inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Warszawie oraz przedstawiciele Centralnego Laboratorium Badawczego GIOŚ.
W sobotę doszło do wycieku oleju turbinowego z zakładu Energa Elektrownie Ostrołęka. Olej wpłynął do kanału zrzutowego uchodzącego do rzeki Narwi. Według ministerstwa środowiska, ilość wyciekłej substancji szacuje się na 3-5 ton. Zanieczyszczeniu uległa Narew na odcinku 35 km. Skutki zdarzenia monitorowali Inspektorzy Delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Ostrołęce.
W niedzielę oficer prasowy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Makowie Mazowieckim mł. kpt. Bartosz Kołodziejski poinformował, że w miejscach, gdzie rozstawione zostały zapory, Narew jest czysta.
Minister środowiska Henryk Kowalczyk zapowiedział kontrolę Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w zespole elektrowni Energa w Ostrołęce.