Jak wyjaśnił, do zatrzymania 30-letniego mieszkańca Zgierza doszło w ub. czwartek.
Ustalono, że dzień wcześniej, na stacjonarny numer telefonu 66-letniej mieszkanki Radomska, zadzwonił mężczyzna, podając się za jej siostrzeńca z prośbą o podanie mu adresu, bo - jak twierdził - nie pamiętał go dokładnie. Po chwili pokrzywdzona odebrała kolejne telefony, tym razem od mężczyzny przedstawiającego się za funkcjonariusza Centralnego Biura Śledczego Policji (CBŚP).
Poinformował on pokrzywdzoną, że złodzieje chcą włamać się na jej konto bankowe i pobrać znaczną kwotę pieniędzy. Pod pretekstem prowadzonych działań przez śledczych, sprawca nakłonił radomszczankę do zaciągnięcia kredytu na wskazaną przez niego kwotę. Jednocześnie poinformował kobietę, że cały czas będzie z nią w kontakcie, do czego potrzebne mu są numery telefonów komórkowych.
Pokrzywdzona podała rozmówcy numer telefonu do siebie i do swojego męża, a następnie zgodnie z wytycznymi poszła do banku w celu zaciągnięcia kredytu.
Następnego dnia dostała kolejne wytyczne. Miała pobrać pieniądze z banku, a po gotówkę miał zgłosić się do niej "funkcjonariusz CBŚP", który następnie miał anulować zawarty przez nią kredyt.
Według Czapli, tylko dzięki podjętym przez radomszczańskich policjantów działaniom, którzy "tropili sprawców wyłudzeń metodą na policjanta, nie doszło do przekazania pieniędzy". Mężczyzna, który obserwował kobietę i miał odebrać od niej pieniądze został zatrzymany. Usłyszał zarzut usiłowania wyłudzenia pieniędzy od mieszkanki Radomska. Grozi mu kara do 8 lat więzienia.
Sąd Rejonowy w Radomsku zastosował wobec podejrzanego trzymiesięczny areszt.
Policjanci prowadzący w tej sprawie dochodzenie, po raz kolejny apelują, szczególnie do seniorów, o ostrożność. Przypominają, że policja nigdy do nikogo nie dzwoni, aby poinformować o prowadzonej akcji. Nigdy też nie prosi o przekazanie jej pieniędzy. "W sytuacji, gdy ktoś do nas dzwoni i podaje się za policjanta, funkcjonariusza ABW czy prokuratora prosząc o przekazanie mu pieniędzy, należy natychmiast skontaktować się z policją" - mówi Czapla.