Dyrektor Knast została 29 stycznia br. odwołana ze stanowiska przez zarząd woj. śląskiego pod zarzutami postawionymi jej w wyniku wcześniejszych kontroli w placówce.
Knast nie kwestionowała ich, jednak jej zdaniem – podobnie, jak ministra kultury, który opiniował odwołanie - nie były to uchybienia poważne, jak sugerowali to urzędnicy marszałka.
Jak napisały w środę wieczorem portal onet.pl i katowicki dodatek do "Gazety Wyborczej", zawiadomienie Knast do CBA dotyczy propozycji z lutego 2019 r., jaką wobec perspektywy rozpoczęcia procesu Muzeum Śląskiego z wykonawcą siedziby placówki, firmą Budimex, miał dyrektor złożyć marszałek Chełstowski. Miał on pokazać jej wizytówkę pośrednika, w celu pozasądowej mediacji ze spółką.
Muzeum Śląskie obecnie jest w sporze sądowym z wykonawcą podziemnej siedziby placówki, konsorcjum firm Budimex SA oraz Ferrovial Agroman. Według Muzeum, w obiekcie są poważne wady, za które odpowiada wykonawca, m.in. przecieki, uniemożliwiające bezpieczne wystawianie zbiorów. Muzeum żąda blisko 123 mln zł odszkodowania, a w razie nieuwzględnienia tego wniosku - obniżenia o blisko 35 mln zł wartości kontraktu.
Jak powiedział rzecznik Centralnego Biura Antykorupcyjnego Temistokles Brodowski, służby Biura weryfikowały tego dnia, czy zawiadomienie byłej dyrektor już wpłynęło. Zadeklarował przekazanie informacji, gdy zostanie to ustalone.
Knast nie chciała wypowiadać się na ten temat. Odnosząc się do domniemanego lobbingu ws. sporu z wykonawcą, przekazała jedynie:
"Żywię głęboką nadzieję, że jeżeli dojdzie do mediacji, to będą one pod auspicjami sądu".
Zgodnie z tekstem Onetu po spotkaniu z marszałkiem 12 lutego 2019 r. Knast sporządziła notatkę. "W czasie spotkania z Marszałkiem Jakubem Chełstowskim w jego gabinecie, zostałam przez niego poinformowana, że oczekuje on, abym - nie zważając na zbliżający się termin rozprawy z Budimex SA i ustaloną uprzednio strategię procesową – podjęła pozasądowe negocjacje z tą spółką, która była jednym z kluczowych wykonawców nowej siedziby Muzeum Śląskiego. I wręczył mi wizytówkę tego pośrednika wraz z numerem telefonu" - brzmi jej fragment.
"Niespotykane jest, aby Marszałek Województwa lobbował na rzecz podmiotu, w którym Muzeum Śląskie (instytucja podległa) jest w sporze sądowym" – zaznaczyła była dyrektor.
Jak dodała, "marszałek (...) domagał się (...), abym skorzystała z propozycji mediacji, jaką jemu złożyła osoba powołująca się na wpływy w tej firmie. Zaznaczam, że nazwisko rekomendowanej przez Marszałka osoby nie pojawiło się na żadnym etapie przygotowania do sprawy sądowej ani prac nad budową nowej siedziby Muzeum Śląskiego" – wskazała Knast, dołączając do notatki zdjęcie wizytówki z nazwiskiem i podstawowymi kontaktami do pośrednika.
Według zamieszczonych przez Onet wyjaśnień urzędu marszałkowskiego, marszałek Chełstowski spotkał się z tym pośrednikiem na prośbę byłego wiceprezesa spółki JSW Innowacje Jacka Srokowskiego.
Z opublikowanych przez portal wyjaśnień służb prasowych Budimeksu wynika, że pośrednik ten – znany spółce jako jej kontrahent - "wyszedł z propozycją pomocy" przy organizacji spotkania prezesa spółki z Chełstowskim ws. Muzeum Śląskiego, o jakie spółka – przed rozpoczęciem procesu – starała się. Do spotkania doszło, spółka m.in. zaproponowała zawarcie ugody, jednak pozew nie został wycofany.
Do sprawy odniósł się w oświadczeniu marszałek Chełstowski, który określił zarzuty Knast jako "absurdalne", "kłamliwe" i "bezpodstawne", podkreślając, że jej "nieudolne zarządzanie wykazały kontrole i audyty". W jego ocenie była dyrektor "najwyraźniej po raz kolejny stara się odwrócić uwagę opinii publicznej od swojej odpowiedzialności za złe zarządzanie mieniem i marnotrawienie publicznych środków”.
- napisał Chełstowski.
Jak dodał, obejmując funkcję marszałka, "wiedział, że narusza wieloletnie układy towarzysko-biznesowe różnych środowisk w podległych instytucjach". Zaznaczył, że "Muzeum Śląskie za czasów pani Alicji Knast wydawało miliony złotych na reklamę w mediach"; jednocześnie przychody placówki z biletów (ok. 1,4 mln zł, przy budżecie 36 mln zł) uznał za "żenująco niskie".
Chełstowski zaznaczył, że pogłębiona kontrola – prowadzona przez obecnego dyrektora Muzeum - "wskazuje na dalsze jeszcze większe nieprawidłowości niż te, które zostały ustalone w czasie zeszłorocznej kontroli i audytu", a "dodatkowy audyt wykaże, kto w procesie inwestycyjnym dopuścił się działania na szkodę Muzeum". "Informuję, że nadzór na tym procesem sprawowały m.in. poprzednie władze województwa oraz byłe dyrekcje muzeum" - dodał.
Marszałek województwa śląskiego zapewnił, że nigdy nie naciskał w żadnej sprawie na Knast, a jednocześnie miał odbierać skargi na autorytarny sposób prowadzenia przez nią placówki - szczególnie ze strony pracowników i związków.
Chełstowski zaznaczył, że wady i usterki w siedzibie Muzeum Śląskiego dotąd nie zostały usunięte – pomimo upływu terminu gwarancji. Zaakcentował też, że ani on ani zarząd województwa nie ingerował w proces pomiędzy Muzeum Śląskim a firmą Budimex. "Dowodem na to jest to, że na etapie sądowym nie nadano żadnego biegu prośbom ze strony firmy Budimex" - wskazał.